<?xml version="1.0" encoding="utf-8"?>
<!-- If you are running a bot please visit this policy page outlining rules you must respect. http://www.livejournal.com/bots/ -->
<feed xmlns="http://www.w3.org/2005/Atom" xmlns:lj="http://www.livejournal.com">
  <id>urn:lj:livejournal.com:atom1:nerejda</id>
  <title>Don’t try to figure out why, cause I don’t even know myself…</title>
  <subtitle>Zapiski przemyślane, bardziej lub mniej</subtitle>
  <author>
    <name>Nerejda</name>
  </author>
  <link rel="alternate" type="text/html" href="http://nerejda.livejournal.com/"/>
  <link rel="self" type="text/xml" href="http://nerejda.livejournal.com/data/atom"/>
  <updated>2009-03-29T21:43:40Z</updated>
  <lj:journal userid="15916609" username="nerejda" type="personal"/>
  <link rel="service.feed" type="application/x.atom+xml" href="http://nerejda.livejournal.com/data/atom" title="Don’t try to figure out why, cause I don’t even know myself…"/>
  <link rel="hub" href="http://pubsubhubbub.appspot.com/"/>
  <entry>
    <id>urn:lj:livejournal.com:atom1:nerejda:41928</id>
    <link rel="alternate" type="text/html" href="http://nerejda.livejournal.com/41928.html"/>
    <link rel="self" type="text/xml" href="http://nerejda.livejournal.com/data/atom/?itemid=41928"/>
    <title>INFORMACJA OGÓLNA</title>
    <published>2009-03-29T00:39:35Z</published>
    <updated>2009-03-29T21:43:40Z</updated>
    <category term="informacje"/>
    <category term="only friends journal"/>
    <content type="html">&lt;br /&gt;Już od jakiegoś czasu nosiłam się z tą myślą, w założeniu całe to przenoszenie miało się odbyć dopiero w wakacje, kiedy to dysponowałabym większą ilością czasu, ale kilka czynnik&amp;oacute;w zdecydowało, że decyzja została podjęta jakiś czas temu, jednak dopiero dziś znalazłam chwilę, by uporządkować sprawy i wprowadzić decyzje w czyn.&lt;br /&gt;Jako że moja aktywność internetowa w ostatnim czasie z przyczyn oczywistych zamarła i jeszcze przez co najmniej kilka miesięcy się nie dźwignie na nogi, więc jestem zmuszona ogłosić wcześniej niż to być powinno.&amp;nbsp;Nie wiem jednak, kiedy zn&amp;oacute;w trafiłaby się okazja do wolnej chwili, więc muszę to zrobić dzisiaj.&lt;br /&gt;Przechodząc jednak do meritum sprawy: &lt;br /&gt;Od dzisiaj wszystkie moje teksty będą znajdowały się na &lt;a href="http://bajarka.livejournal.com/"&gt;TEJ&lt;/a&gt; stronie, uporządkowane, poprawione, w pełni przygotowane do czytania. Bajarka, kt&amp;oacute;ra, dowiedziawszy się o moich zamysłach, zaproponowała swoją pomoc, jest odpowiedzialna za stronę techniczną całego przedsięwzięcia. Proszę do niej kierować wszelkie pytania dotyczące tej kwestii, moim jedynym zmartwieniem jest pisanie, nic więcej.&lt;br /&gt;Większość tekst&amp;oacute;w przeszło, bądź też przechodzi swoistą renowację, więc mogą pojawić się nawet drastyczne r&amp;oacute;żnice w treściach, dlatego ostrzegam i informuję jednocześnie. Mam nadzieję, że bajarka już niedługo będzie w stanie zaprezentować w pełnej krasie choćby częściowy efekt swojej i mojej pracy. A, zapomniałabym dodać: na nowej stronie pojawią się r&amp;oacute;wnież te teksty, kt&amp;oacute;re nie były wcześniej publikowane, ot, chociażby przez przeoczenie albo z innych, zależnych i niezależnych ode mnie powod&amp;oacute;w.&lt;br /&gt;Jedynym tekstem, kt&amp;oacute;ry jeszcze tymczasowo będzie można tutaj znaleźć są &amp;quot;Przeklęte sny&amp;quot;, i to gł&amp;oacute;wnie ostatni rozdział, jeśli mnie pamięć nie myli. Od tej pory to lj &lt;u&gt;tylko i wyłącznie&lt;/u&gt; prywatny.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;PS:&amp;nbsp;Jeśli jeszcze ktoś chciałby zajmować się betą tychże tekst&amp;oacute;w, prawdopodobnie nie odm&amp;oacute;wię, bo naprawdę jest ich sporo.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;</content>
  </entry>
  <entry>
    <id>urn:lj:livejournal.com:atom1:nerejda:40551</id>
    <link rel="alternate" type="text/html" href="http://nerejda.livejournal.com/40551.html"/>
    <link rel="self" type="text/xml" href="http://nerejda.livejournal.com/data/atom/?itemid=40551"/>
    <title>Gwoli wyjaśnienia</title>
    <published>2009-03-10T00:36:25Z</published>
    <updated>2009-03-10T00:44:21Z</updated>
    <category term="ważne"/>
    <category term="teksty"/>
    <category term="wyjaśnienia"/>
    <content type="html">&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Moje teksty wiszą tylko i wyłącznie:&lt;br /&gt;&lt;/strong&gt;na Lj - wszystkie&lt;br /&gt;część wisi r&amp;oacute;wnież na:&lt;br /&gt;Gospodzie&lt;br /&gt;Fanfiction.Net.&lt;br /&gt;Mirriel.&lt;br /&gt;&lt;u&gt;Nigdzie indziej w sieci nie mają prawa wisieć moje teksty i tłumaczenia!&lt;/u&gt; &lt;br /&gt;Ukatrupię, jak znajdę jeszcze raz.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Poza tym tylko &lt;strong&gt;Tilia&lt;/strong&gt;, jeśli mnie pamięć nie myli, to było 27 lutego tego roku, otrzymała zgodę na publikację moich tekst&amp;oacute;w na innej stronie, kt&amp;oacute;rej link kiedyś tam się pojawi. &lt;strong&gt;Nikt więcej!&lt;/strong&gt; Mimo braku czasu kiedyś, najbliżej prawdy byłoby rzec, że w ciągu tygodnia albo dw&amp;oacute;ch, odpowiadam na PW i maile, więc nie ma powodu powoływać się na domniemaną zgodę.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;em&gt;(Kiedy uda mi się zyskać trochę więcej czasu, postaram się zorientować, kt&amp;oacute;rych tekst&amp;oacute;w brakuje na kt&amp;oacute;rym forum i pododawać. Na razie nie mam chwili, żeby odetchnąć spokojniej, nie wspominając już o niczym innym.)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;(O, przy okazji, kolejna część &amp;quot;Przeklętych sn&amp;oacute;w&amp;quot; pojawi się najpewniej niedzielnym wieczorem 22 marca, przynajmniej takie jest założenie.)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;(O wszelkich zmianach personalno-internetowych informuję jedynie przez PW (najszybciej przez Mirriel, bo ma fajną opcję powiadamiania) albo maila ewentualnie przez LJ, ale to już naprawdę rzadko.)&lt;/em&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;</content>
  </entry>
  <entry>
    <id>urn:lj:livejournal.com:atom1:nerejda:39424</id>
    <link rel="alternate" type="text/html" href="http://nerejda.livejournal.com/39424.html"/>
    <link rel="self" type="text/xml" href="http://nerejda.livejournal.com/data/atom/?itemid=39424"/>
    <title>Przeklęte sny - part X (część I)</title>
    <published>2009-03-01T21:38:39Z</published>
    <updated>2009-03-01T21:40:07Z</updated>
    <category term="drarry"/>
    <category term="slytherin"/>
    <category term="sny"/>
    <category term="harry potter"/>
    <category term="poepilogowe"/>
    <category term="slash"/>
    <category term="fanfiki"/>
    <category term="moje teksty"/>
    <content type="html">  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; font-family: Arial;"&gt;Niestety nie udało mi się zapanować nad czasem, tak jakbym chciała. Niestety. Część dziesiąta &amp;quot;Przeklętych sn&amp;oacute;w&amp;quot; zostaje podzielona na dwie części. Pierwsza pojawi się dzisiaj, liczę, że przy odrobinie szczęścia druga część pojawi się około 20 marca. &lt;br /&gt; &lt;br style="" /&gt; &lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; font-family: Arial;"&gt;Tytuł: Przeklęte sny&lt;u2:p&gt;&lt;/u2:p&gt;&lt;u1:p&gt;&lt;/u1:p&gt;&lt;br /&gt; Autor: Nerejda&lt;u2:p&gt;&lt;/u2:p&gt;&lt;u1:p&gt;&lt;/u1:p&gt;&lt;br /&gt; Fandom: Harry Potter&lt;br /&gt; &lt;u2:p&gt;&lt;/u2:p&gt;&lt;u1:p&gt;&lt;/u1:p&gt;Gatunek: dramat/obyczajowy&lt;u2:p&gt;&lt;/u2:p&gt;&lt;u1:p&gt;&lt;/u1:p&gt;&lt;br /&gt; Rating: PG-15&lt;u2:p&gt;&lt;/u2:p&gt;&lt;u1:p&gt;&lt;/u1:p&gt;&lt;br /&gt; Parring: Draco/Harry, sugerowany Remus/Syriusz&lt;u2:p&gt;&lt;/u2:p&gt;&lt;u1:p&gt;&lt;/u1:p&gt;&lt;br /&gt; Liczba sł&amp;oacute;w: 2 029&lt;br /&gt; Beta: none&lt;u2:p&gt;&lt;/u2:p&gt;&lt;u1:p&gt;&lt;/u1:p&gt;&lt;br /&gt; Sequel: planowany: A gdy ziści się sen&lt;u1:p&gt;&lt;/u1:p&gt;&lt;br style="" /&gt; &lt;u1:p&gt;&lt;/u1:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;a name="cutid1"&gt;&lt;/a&gt;&lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; font-family: Arial;"&gt;Wiele rzeczy w życiu człowieka wydaje się banalne. Ot, jak chociażby chodzenie, uniesienie dłoni na powitanie czy szeroki uśmiech na twarzy. Mało kto zdaje sobie sprawę, jak wiele, podczas takiej wydawać by się mogło prostej czynności, trzeba się namęczyć, żeby to wyglądało naturalnie. Aurorzy aż za dobrze to rozumieją. W ich zawodzie kamuflaż to podstawa. Za pomocą zaklęcia albo eliksiru łatwo można zmienić sw&amp;oacute;j wygląd, upodabniając się do wyimaginowanej czy też rzeczywistej osoby. Jednak są pewne elementy, jak mimika, gestykulacja, spos&amp;oacute;b m&amp;oacute;wienia, poruszania się, kt&amp;oacute;rych podrobić już nie jest tak łatwo. P&amp;oacute;ł biedy, gdy postać, w jaką musi się wcielić wykwalifikowany czarodziej, to osoba stworzona tylko i wyłącznie na potrzeby danej akcji. W takich przypadkach sama zmiana wyglądu jest milowym krokiem na drodze do sukcesu, potem wystarczy stworzyć tylko profil danej osobowości i oto auror może być pewien, że, jeśli jego zachowanie nie będzie w znaczący spos&amp;oacute;b odbiegać od przyjętych normatyw, nikt, przynajmniej w teorii, nie powinien odkryć prawdy. Sytuacja komplikuje się znacząco, gdy przychodzi wcielić się w konkretną osobę, z charakterystycznymi nawykami, swoimi przyzwyczajeniami, kt&amp;oacute;re z łatwością pozwolą wykryć oszustwo. Wtedy auror musi się naprawdę napracować, by jego zachowanie nie wydało się podejrzane. Najlepsi są mistrzami w kreowaniu prawdziwych postaci, potrafią tak wczuć się w osobowość obcego człowieka, zepchnąć swoją świadomość na dalekie obrzeża umysłu, że, przynajmniej p&amp;oacute;ki trwa akacja, &lt;i&gt;stają się&lt;/i&gt; tymi osobami.&lt;u3:p&gt;&lt;/u3:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; font-family: Arial;"&gt;&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; font-family: Arial;"&gt;Jednakże istnieje jeszcze trudniejsza sztuka i choć niekt&amp;oacute;rzy śmiało byliby gotowi temu zaprzeczyć, uśmiechając się z politowaniem i kręcąc w niedowierzaniu głową, są i tacy, kt&amp;oacute;rzy musieli sięgnąć po te arcytrudną metodę, więc wiedzą, że udawać samego siebie wcale nie jest tak łatwo, jakby się mogło wydawać. Nawet najlepsza zdolność obserwowania świata nie nauczy r&amp;oacute;żnicy pomiędzy jednym uśmiechem a drugim na własnej twarzy. Ograniczeni przez wąski pryzmat percepcji ludzie nie widzą, że w wygięciu ich ust pojawia się rys przesady, jakby parodiowali samych siebie. Zmieniając w hybrydę coś, co w założeniu miało oznaczać radość, a gdzie rażąca sztuczność aż krzyczy do obserwatora, robią z siebie naiwnych głupc&amp;oacute;w. Nie widzą nienaturalności w swoim zachowaniu. Jednak są i tacy, kt&amp;oacute;rzy potrafią w pewnym stopniu wpłynąć na odbi&amp;oacute;r swojego postępowania w oczach innych, dzięki czemu udaje im się oszukać postronnych obserwator&amp;oacute;w. R&amp;oacute;wnież i tą umiejętność pr&amp;oacute;bowano, z r&amp;oacute;żnym skutkiem, wpoić aurorom. W tym celu stosowano najr&amp;oacute;żniejsze metody.&lt;u3:p&gt;&lt;/u3:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; font-family: Arial;"&gt;&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; font-family: Arial;"&gt;Harry błyskawicznie przeszukał pamięć, aż w końcu odnalazł właściwe wspomnienia. Z lekkim sercem m&amp;oacute;gł zagrać w grę, w kt&amp;oacute;rej jedynym celem było zwycięstwo, a wszystkie możliwe metody stawały się wąską ścieżką prowadzącą w g&amp;oacute;rę na sam szczyt. Ostatni raz pozwolił sobie na wahanie, po czym, z właściwym sobie uporem i determinacją, zrobił pierwszy krok &amp;ndash; pozwolił by jego twarz rozjaśniło coś na kształt oczekiwania.&lt;u3:p&gt;&lt;/u3:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; font-family: Arial;"&gt;&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; font-family: Arial;"&gt;Uśmiechanie to skomplikowana operacja, w niekt&amp;oacute;rych sytuacjach bywa nawet niemożliwa do zrealizowania. Wprawienie w ruch aż siedemnastu mięśni czasami wymaga iście syzyfowej pracy, kt&amp;oacute;rej efektu nigdy nie można być pewnym do końca. Wiedział o tym, więc starał się nie przesadzić w żadną ze stron. Upadek byłby za bolesny, gdyby jego wyczucie się omsknęło.&lt;u3:p&gt;&lt;/u3:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; font-family: Arial;"&gt;&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; font-family: Arial;"&gt;Harry, stojąc naprzeciwko Malfoya, z jego dłońmi na swoich biodrach i pod uważnym spojrzeniem wbitym natarczywie w twarz, zmusił się do spokoju. Uśmiech w końcu musiał spełznąć mu z warg, więc pozwolił na to, ukrywając zaniepokojenie pod maską rozluźnienia i obojętności.&lt;u3:p&gt;&lt;/u3:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; font-family: Arial;"&gt;&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; font-family: Arial;"&gt;Malfoy cały czas wpatrywał się w niego, spokojny i wyczekujący, jakby chciał, żeby reakcja Harry&amp;rsquo;ego była inna, być może bardziej gwałtowna albo energiczna. W końcu odsunął się o krok, co Potter przyjął z niemałą ulgą. Odgarnął włosy, kt&amp;oacute;re wpadły mu w oczy, kłując niemiłosiernie i z lekkim rozbawieniem spojrzał na twarz mężczyzny, kt&amp;oacute;ry wpatrywał się w niego uważnie, rozważając coś błyskawicznie.&lt;u3:p&gt;&lt;/u3:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; font-family: Arial;"&gt;&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; font-family: Arial;"&gt;Harry czekał.&lt;u3:p&gt;&lt;/u3:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; font-family: Arial;"&gt;&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; font-family: Arial;"&gt;Wiedział, że jeden niewłaściwy ruch może zniszczyć wszystko, więc trwał w milczeniu i tylko patrzył bez słowa wprost w pełne emocji oczy Malfoya. Mieli czas.&lt;u3:p&gt;&lt;/u3:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; font-family: Arial;"&gt;&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; font-family: Arial;"&gt;Gdy dłoń nieśpiesznie zawędrowała w jego włosy, czekał. Gdy starannie wygładzała włosy, czekał. I gdy zawędrowała na jego kark, muskając delikatnie wrażliwą sk&amp;oacute;rę, nadal czekał.&lt;u3:p&gt;&lt;/u3:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; font-family: Arial;"&gt;&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; font-family: Arial;"&gt;Milczenie zadomowiło się już wygodnie w pokoju. Z głębi domu dobiegały jakieś niewyraźne hałasy, kt&amp;oacute;re i tak nie zakł&amp;oacute;ciły ciszy. Obaj trwali w tej niepokojącej cichości, jakby bojąc się nieostrożnym ruchem zniszczyć własne plany. &lt;u3:p&gt;&lt;/u3:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; font-family: Arial;"&gt;&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; font-family: Arial;"&gt;Harry stał spokojnie, jakby nic wielkiego się nie działo. Nie miał innego wyboru. M&amp;oacute;gł oczywiście odsunąć się, jednocześnie alarmując Malfoya, kt&amp;oacute;rego podejrzenia i tak zdążył już wzbudzić. Jednak coś, głos rozsądku, instynkt samozachowawczy a może intuicja, podpowiadało mu, że lepiej zostawić sprawy tak jak są, niech biegną swoim torem, bez przeszk&amp;oacute;d i zator&amp;oacute;w, dzięki czemu zyska na nimi większy wpływ niż dotychczas, gdy miotając się jak ryba na żyłce, każdym pochopnym czynem przyspieszał własną klęskę.&lt;u3:p&gt;&lt;/u3:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; font-family: Arial;"&gt;&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; font-family: Arial;"&gt;Dopiero po niezliczonych sekundach i kilku ciemnych mroczkach przed oczami zorientował się, że cały czas nieświadomie wstrzymywał oddech. Starając się, by Malfoy niczego nie zauważył, stał pewnie i spokojnie podczas powolnego odzyskiwania panowania nad oddychaniem. &lt;i&gt;Byleby tylko Malfoy...&lt;/i&gt; &lt;u3:p&gt;&lt;/u3:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; font-family: Arial;"&gt;&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; font-family: Arial;"&gt;Błysk triumfu w szarych oczach szybko uświadomił mu złudność tej wiary. Bez wahania i niczego nie pr&amp;oacute;bując ukrywać rozglądaniem się na boki, skrzyżował spojrzenia z Malfoyem, kt&amp;oacute;ry wydawał się z każdą chwilą coraz lepiej bawić całą sytuacją.&lt;u3:p&gt;&lt;/u3:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; font-family: Arial;"&gt;&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; font-family: Arial;"&gt;Milczenie wisiało w powietrzu, kt&amp;oacute;re z upływającymi sekundami zdawało się pęcznieć od nadmiaru myśli. Harry czekał.&lt;u3:p&gt;&lt;/u3:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; font-family: Arial;"&gt;&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; font-family: Arial;"&gt;Cierpliwość była cnotą, kt&amp;oacute;rej, chcąc nie chcąc, musiał opanować pewne podstawy, a co teraz wielce mu się przydało. &lt;u3:p&gt;&lt;/u3:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; font-family: Arial;"&gt;&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; font-family: Arial;"&gt;Malfoy nie odrywał od niego spojrzenia, jakby w obawie, że jeśli spuści go z oka choć na chwilę, coś mu umknie &amp;ndash; a tego Malfoyowie wybitnie nie lubią.&lt;u3:p&gt;&lt;/u3:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; font-family: Arial;"&gt;&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; font-family: Arial;"&gt;&amp;ndash; Dość tych gierek &amp;ndash; uznał w końcu, uśmiechając się do niego. Przesunął palcami po policzku Harry&amp;rsquo;ego w nieśpiesznym geście imitującym czułość, po czym poklepał go lekko po sk&amp;oacute;rze w wyrazie sympatii. &amp;ndash; P&amp;oacute;źniej się zajmiemy tym uporem.&lt;u3:p&gt;&lt;/u3:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; font-family: Arial;"&gt;&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; font-family: Arial;"&gt;Harry czekał bez słowa, co nieco zniecierpliwiło Malfoya, kt&amp;oacute;ry prychnął coś pod nosem o &amp;bdquo;milczących idiotach co nie chcą się przyznawać do błęd&amp;oacute;w&amp;rdquo; i, zerknąwszy raz jeszcze na nieruchomą twarz Pottera, odwr&amp;oacute;cił się i skierował w stronę biurka.&lt;u3:p&gt;&lt;/u3:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; font-family: Arial;"&gt;&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; font-family: Arial;"&gt;Oddalające się niebezpieczeństwo pozwoliło Harry&amp;rsquo;emu troszeczkę się rozluźnić, tyle na ile to pozwalała sytuacja. Doskonale wiedział, że Malfoy nie odpuści. No, ale przynajmniej zyskał trochę czasu.&lt;u3:p&gt;&lt;/u3:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; font-family: Arial;"&gt;&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; font-family: Arial;"&gt;Westchnął pod nosem, gratulując sobie jednocześnie dobrego pomysłu. Rozwagą i spokojem więcej zdziałał niż impulsywnością. Wreszcie jakiś pozytyw tej dziwacznej sytuacji. Odetchnął głęboko i skierował się w stronę stojącego nieopodal krzesła, na kt&amp;oacute;rym rozsiadł się wygodnie i, zerkając ukradkiem na Malfoya z pewną ostrożnością &amp;ndash; nie był pewien, czego może się po nim spodziewać &amp;ndash; spl&amp;oacute;tł dłonie na kolanach.&lt;u3:p&gt;&lt;/u3:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; font-family: Arial;"&gt;&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; font-family: Arial;"&gt;&amp;ndash; Musimy porozmawiać &amp;ndash; zaczął powoli, z namysłem. Nie czuł się do końca przekonany, czy podejmuje właściwą decyzję, wkraczając na tak niebezpieczne wody, ale wreszcie musiał zacząć kontrolować sytuację albo chociaż zyskać na nią taki wpływ, by zaczęło mu się to opłacać. Skalkulował ryzyko i raczej nie miał innego wyjścia. Potrzebował informacji i to szybko. Zostało mu tak niewiele godzin na odkrycie wszystkich możliwych korelacji między tymi dwoma tak odmiennymi światami, że nadeszła pora na chwytanie się wszystkich, nawet najmniej prawdopodobnych środk&amp;oacute;w. Jeśli mu się nie uda albo co gorsza mylnie zinterpretuje rzeczywisty pow&amp;oacute;d tych cholernych sn&amp;oacute;w... &lt;u3:p&gt;&lt;/u3:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; font-family: Arial;"&gt;&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; font-family: Arial;"&gt;Pokręcił głową, wyrzucając z myśli pesymistyczne przeczucia.&lt;u3:p&gt;&lt;/u3:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; font-family: Arial;"&gt;&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; font-family: Arial;"&gt;Malfoy uni&amp;oacute;sł głowę i zmierzył go zaskakująco mało zainteresowanym spojrzeniem. Harry, kt&amp;oacute;ry oczekiwał choćby cienia ciekawości &amp;ndash; a właściwie gdyby był ze sobą szczery, śmiało musiałby przyznać, że spodziewał się wybuchu dociekliwości &amp;ndash; poczuł się nieco zawiedziony, ale zaraz zdusił to uczucie.&lt;u3:p&gt;&lt;/u3:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; font-family: Arial;"&gt;&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; font-family: Arial;"&gt;Obaj milczeli. Potter, ponieważ zastanawiał się od czego zacząć. Draco, bo zdawał sobie sprawę, że z każdą upływającą minutą mężczyzna denerwuje się coraz bardziej. Czas mijał i żaden z nich nie zdecydował się przerwać tej duszącej atmosfery.&lt;u3:p&gt;&lt;/u3:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; font-family: Arial;"&gt;&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; font-family: Arial;"&gt;Wreszcie Malfoy parsknął śmiechem tak nieprzystającym do przedłużającego się, złowieszczego nastroju, że Harry, sam nie wiedząc, dlaczego to robi, r&amp;oacute;wnież się roześmiał.&lt;u3:p&gt;&lt;/u3:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; font-family: Arial;"&gt;&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; font-family: Arial;"&gt;To było &lt;i&gt;dziwne&lt;/i&gt;.&lt;u3:p&gt;&lt;/u3:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; font-family: Arial;"&gt;&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; font-family: Arial;"&gt;&amp;ndash; Przejdziesz do rzeczy, czy mam tak czekać w nieskończoność? &amp;ndash; Uniesiona brew dopełniła wyglądu zblazowanego arystokraty. &lt;u3:p&gt;&lt;/u3:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; font-family: Arial;"&gt;&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; font-family: Arial;"&gt;Harry zdusił parsknięcie. Odetchnąwszy raz i drugi, odzyskał panowanie i z czarującym uśmiechem stwierdził:&lt;u3:p&gt;&lt;/u3:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; font-family: Arial;"&gt;&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; font-family: Arial;"&gt;&amp;ndash; Oczywiście, że przejdziemy do rzeczy... kiedy przyjdzie na to pora.&lt;u3:p&gt;&lt;/u3:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; font-family: Arial;"&gt;&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; font-family: Arial;"&gt;Draco nie dał po sobie poznać, czy zdenerwowały go słowa Harry&amp;rsquo;ego. Dalej patrzył wprost na czubek jego nosa, jakby to był najciekawszy widok pod słońcem.&lt;u3:p&gt;&lt;/u3:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; font-family: Arial;"&gt;&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; font-family: Arial;"&gt;Potter czekał, aż spojrzy mu w oczy. Chwilę potrwało, zanim Malfoy zorientował się, czego oczekuje od niego mężczyzna. Gdy wreszcie to się stało, zmarszczka na sekundę przecięła jego czoło, kt&amp;oacute;re pod wpływem ekspresowej decyzji szybko się wygładziło. Mruknął pod nosem coś niezrozumiałego i spojrzał na Harry&amp;rsquo;ego z lekceważącą obojętnością.&lt;u3:p&gt;&lt;/u3:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; font-family: Arial;"&gt;&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; font-family: Arial;"&gt;&amp;ndash; Czekam &amp;ndash; powiedział po prostu, przechylając nieco głowę w lewo i przypatrując mu się bacznie.&lt;u3:p&gt;&lt;/u3:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; font-family: Arial;"&gt;&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; font-family: Arial;"&gt;Harry wiedział, że teraz wszystko zależało od odrobiny szczęścia, jaka zawsze mu dopisywała. Przypominając sobie o konieczności zachowania spokoju, odwzajemnił się Malfoyowi spokojnym spojrzeniem, po czym rzeczowo zapytał:&lt;u3:p&gt;&lt;/u3:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; font-family: Arial;"&gt;&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; font-family: Arial;"&gt;&amp;ndash; Czego ode mnie oczekujesz?&lt;u3:p&gt;&lt;/u3:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; font-family: Arial;"&gt;&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; font-family: Arial;"&gt;Widział zaskoczenie na twarzy mężczyzny, kt&amp;oacute;re jednak szybko zostało ukryte pod bezuczuciową maską. Tak, właśnie tego Harry się spodziewał, teraz wystarczyło poczekać, aż ślizgońska ciekawość nie pozwoli mu zachować spokoju i w końcu zdecyduje się przerwać milczenie.&lt;u3:p&gt;&lt;/u3:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; font-family: Arial;"&gt;&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; font-family: Arial;"&gt;Spuścił wzrok na biurko i przyjrzał się temu, co tam leżało. Niewiele z nich m&amp;oacute;gł odczytać, jednak dostrzegł charakterystyczne przekreślenia, kt&amp;oacute;re musiał wprowadzać Malfoy. Nagły przypływ wyrzut&amp;oacute;w sumienia zaskoczył Harry&amp;rsquo;ego. Nigdy nie spodziewałby się, że będzie mu przeszkadzało wykorzystywanie Ślizgona. Malfoy nie miał takich obiekcji, gdy wymuszał na nim ingerencję w jego, Harry&amp;rsquo;ego, prywatność.&lt;u3:p&gt;&lt;/u3:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; font-family: Arial;"&gt;&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;i&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; font-family: Arial;"&gt;Por&amp;oacute;wnywanie się z Malfoyem to zły pomysł, &lt;/span&gt;&lt;/i&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; font-family: Arial;"&gt;uznał prawie natychmiast, gdy dotarło do niego, nad czym on się zastanawia. Wyrzucił z głowy wszystkie niepotrzebne myśli i skupił się na obserwacji siedzącego naprzeciwko niego mężczyzny.&lt;u3:p&gt;&lt;/u3:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; font-family: Arial;"&gt;&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; font-family: Arial;"&gt;Tylko delikatne sygnały wysyłane przez mowę ciała mogły zasugerować, że Malfoy walczy ze sobą. Nagłe napięcie mięśni, szybkie, bacznie spojrzenia rzucane ukradkiem i charakterystyczne skrzywienie wąskich warg. Tak, Ślizgon toczył skazaną na klęskę walkę i Harry miał zamiar mu w tym pom&amp;oacute;c. Jakby na to nie patrzeć, nie miał innego wyboru.&lt;u3:p&gt;&lt;/u3:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; font-family: Arial;"&gt;&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; font-family: Arial;"&gt;Poprawił się na krześle, wyprostował i nie dając sobie ani chwili na wahanie, spojrzał mu prosto w oczy.&lt;u3:p&gt;&lt;/u3:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; font-family: Arial;"&gt;&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; font-family: Arial;"&gt;Obojętność była bezlitosna; Malfoy zdołał odzyskać samokontrolę i przypatrywał się uważnie, z chłodnym dystansem osoby mało zainteresowanej konwersacją. Harry rozumiał, że to kolejna z jego gierek, więc zignorował nagły przypływ irytacji i obserwował go z podobnym spokojem. Nie miał zamiaru być tym, kt&amp;oacute;ry pierwszy przerwie milczenie.&lt;u3:p&gt;&lt;/u3:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; font-family: Arial;"&gt;&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; font-family: Arial;"&gt;Malfoy przekrzywił głowę, ważąc jeszcze coś w myślach.&lt;u3:p&gt;&lt;/u3:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; font-family: Arial;"&gt;&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; font-family: Arial;"&gt;&amp;ndash; Żebyś był Harrym Upartym Idiotą Potterem &amp;ndash; powiedział powoli, jakby z zastanowieniem. &amp;ndash; I byś przestał zachowywać się jak jakaś gryfońska cnotka. Poza tym najwyższa pora, żebyś mi pom&amp;oacute;gł &amp;ndash; wskazał na papiery rozłożone na biurku &amp;ndash; nie uważasz?&lt;u3:p&gt;&lt;/u3:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; font-family: Arial;"&gt;&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; font-family: Arial;"&gt;To nie była odpowiedź, jakiej Harry oczekiwał. Rozważając wszystkie możliwości, nawet nie wziął pod uwagę takiej myśli, że Malfoy byłby gotowy powiedzieć coś takiego. W żadnym razie.&lt;u3:p&gt;&lt;/u3:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; font-family: Arial;"&gt;&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; font-family: Arial;"&gt;Zaskoczony wpatrywał się w niego bez słowa, pr&amp;oacute;bując poukładać sobie w głowie całą sytuację, tak by wyciągnąć z niej jak najwięcej. Jednak, mimo wszystko, nic nie wydawało mu się proste &amp;ndash; zar&amp;oacute;wno odpowiedź jak i obojętna postawa Malfoya nie dawały żadnych wskaz&amp;oacute;wek, kt&amp;oacute;re mogłyby poprowadzić go w kt&amp;oacute;rąś stronę, wskazać drogę do podjęcia decyzji, jak powinien się zachować, by nie wzbudzić kolejnych podejrzeń.&lt;u3:p&gt;&lt;/u3:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; font-family: Arial;"&gt;&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; font-family: Arial;"&gt;Westchnął, nagle rozumiejąc, że jego pomysł, choć dobry, miał pewne drobne niedopatrzenia.&lt;u3:p&gt;&lt;/u3:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; font-family: Arial;"&gt;&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; font-family: Arial;"&gt;Malfoy, kt&amp;oacute;ry nie zdawał sobie sprawy z natłoku myśli Harry&amp;rsquo;ego, uśmiechnął się i stwierdził:&lt;u3:p&gt;&lt;/u3:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; font-family: Arial;"&gt;&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; font-family: Arial;"&gt;&amp;ndash; Nie obchodzą mnie twoje wym&amp;oacute;wki. Musisz przejrzeć te umowy.&lt;u3:p&gt;&lt;/u3:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; font-family: Arial;"&gt;&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; font-family: Arial;"&gt;Harry pokręcił przecząco głową.&lt;u3:p&gt;&lt;/u3:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; font-family: Arial;"&gt;&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; font-family: Arial;"&gt;&amp;ndash; Mam urlop &amp;ndash; stwierdził buntowniczo, w porę przypominając sobie tą dogodność. Nagły błysk w oczach Malfoya i Harry niespodziewanie dla samego siebie wiedział już co zrobić. Był idiotą, że nie pomyślał o tym wcześniej. Za bardzo skupił się na wyciągnięciu informacji od Malfoya, a przecież r&amp;oacute;wnie dobrze m&amp;oacute;gł zapytać kogoś innego. Kogoś, kto zawsze wszystko wiedział. &lt;u3:p&gt;&lt;/u3:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; font-family: Arial;"&gt;&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; font-family: Arial;"&gt;Uśmiechnął się krzywo, wstał z krzesła i skierował się w stronę kominka.&lt;u3:p&gt;&lt;/u3:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; font-family: Arial;"&gt;&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; font-family: Arial;"&gt;&amp;ndash; A ty dokąd? &amp;ndash; zza jego plec&amp;oacute;w dobieg charakterystyczny głos. Harry zerknął do tyłu i uśmiechnął się do Malfoya z szczerą radością. &lt;u3:p&gt;&lt;/u3:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; font-family: Arial;"&gt;&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; font-family: Arial;"&gt;&amp;ndash; Do przyjaci&amp;oacute;ł. Po prostu do przyjaci&amp;oacute;ł.&lt;u3:p&gt;&lt;/u3:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; font-family: Arial;"&gt;&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; font-family: Arial;"&gt;Kierowany odruchem sięgnął po stojący na p&amp;oacute;łce tuż nad kominkiem wazon, złapał w garść trochę proszku Fiuu i szczerząc zęby jak głupi, wrzucił go do środka.&lt;u3:p&gt;&lt;/u3:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; font-family: Arial;"&gt;&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; font-family: Arial;"&gt;Zanim zdążył wejść do środka, uświadomił sobie coś ważnego, a o czym w ferworze wydarzeń zapomniał. Malfoy m&amp;oacute;gł sobie być irytującym dupkiem, ale w tym świecie robił coś dobrego, dlatego zasługiwał na prawdę.&lt;u3:p&gt;&lt;/u3:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; font-family: Arial;"&gt;&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; font-family: Arial;"&gt;&amp;ndash; Gildia obiecała nam pom&amp;oacute;c &amp;ndash; rzucił kr&amp;oacute;tko i nie czekając na jego reakcje, wkroczył do kominka.&lt;u3:p&gt;&lt;/u3:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; font-family: Arial;"&gt;&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; font-family: Arial;"&gt;Kątem oka zdążył jeszcze zauważyć osłupienie na twarzy Malfoya, kt&amp;oacute;re szybko przerodziło się we wściekłość, ale rozpierające go szczęście zignorowało rozeźlonego czarodzieja.&lt;u3:p&gt;&lt;/u3:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; font-family: Arial;"&gt;&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; font-family: Arial;"&gt;Jedyne, co teraz się dla niego liczyło, to świadomość, że już za chwilę zobaczy przyjaci&amp;oacute;ł.&lt;u3:p&gt;&lt;/u3:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; font-family: Arial;"&gt;&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; font-family: Arial;"&gt;&amp;nbsp;&lt;u3:p&gt;&lt;/u3:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; font-family: Arial;"&gt;&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p align="center" class="MsoNormal" style="text-align: center;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; font-family: Arial;"&gt;&lt;a href="http://nerejda.livejournal.com/36533.html"&gt;Wstecz&lt;/a&gt;;Dalej&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; font-family: Arial;"&gt;&lt;u3:p&gt;&lt;/u3:p&gt;&lt;/span&gt;  </content>
  </entry>
  <entry>
    <id>urn:lj:livejournal.com:atom1:nerejda:38547</id>
    <link rel="alternate" type="text/html" href="http://nerejda.livejournal.com/38547.html"/>
    <link rel="self" type="text/xml" href="http://nerejda.livejournal.com/data/atom/?itemid=38547"/>
    <title>Z wieści smutnych</title>
    <published>2009-02-22T17:59:24Z</published>
    <updated>2009-02-22T18:03:49Z</updated>
    <category term="ogłoszenia parafialne"/>
    <category term="pisanie"/>
    <content type="html">&lt;br /&gt;Z przyczyn niezależnych ode mnie większość tekst&amp;oacute;w dostaje na ten semestr ograniczenie, tzn. że do czerwca na pewno nie doczekają się aktualizacji. Niestety nie mam wyboru.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Z tekst&amp;oacute;w, kt&amp;oacute;re nadal pozostają w sferze moich zainteresowań, choć niestety aktualizacje będą zdarzać się dużo rzadziej niż zwykle:&lt;br /&gt;&amp;quot;&lt;strong&gt;Dziesięć krok&amp;oacute;w&lt;/strong&gt;&amp;quot;. Hm... w momencie zakończenia tego tekstu, na jego miejsce wchodzi kompatybilne z nim &amp;quot;&lt;strong&gt;Si&amp;oacute;dme marzenie&lt;/strong&gt;&amp;quot;, w kt&amp;oacute;rym to wątki zasugerowane jedynie w poprzedniej części, stają się priorytetowe. &lt;br /&gt;&amp;quot;&lt;strong&gt;Ewentualne szczęście&lt;/strong&gt;&amp;quot;, z kt&amp;oacute;rego nie potrafię zrezygnować.&lt;br /&gt;&amp;quot;&lt;strong&gt;Przeklęte sny&lt;/strong&gt;&amp;quot; i jego sequel &amp;quot;&lt;strong&gt;A gdy ziści się sen&lt;/strong&gt;&amp;quot;&lt;br /&gt;&amp;quot;&lt;strong&gt;Uciekając od przeznaczenia&lt;/strong&gt;&amp;quot;&lt;br /&gt;Okazjonalne miniaturki, powstałe w przypływach wolnego czasu (choć wątpię, czy będą się zdarzać często) oraz dwa teksty obiecane-kwietniowe (nadal o nich pamiętam. Umowa to umowa).&lt;br /&gt;Femmeslash nadal pozostaje w kręgu moich zainteresowań, po prawdzie pierwszy rozdział już jest prawie skończony, fabuła r&amp;oacute;wnież, ale dopiero w wakacje nastąpi rozkwit mojej pracy nad nim.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;To tyle ode mnie. Miłego wieczoru!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;PS:&amp;nbsp;A&amp;nbsp;i rezygnuję z pracy nad &amp;quot;Morelą&amp;quot; - mimo wielu pr&amp;oacute;b nie potrafię do niej wr&amp;oacute;cić. Zbyt drastyczne są r&amp;oacute;żnice między jedną częścią a drugą. Może kiedyś do niej wr&amp;oacute;cę, ale nie w najbliższej przyszłości.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;</content>
  </entry>
  <entry>
    <id>urn:lj:livejournal.com:atom1:nerejda:36533</id>
    <link rel="alternate" type="text/html" href="http://nerejda.livejournal.com/36533.html"/>
    <link rel="self" type="text/xml" href="http://nerejda.livejournal.com/data/atom/?itemid=36533"/>
    <title>Przeklęte sny  - part IX</title>
    <published>2009-02-13T12:46:24Z</published>
    <updated>2009-03-01T21:40:44Z</updated>
    <category term="drarry"/>
    <category term="slytherin"/>
    <category term="sny"/>
    <category term="harry potter"/>
    <category term="poepilogowe"/>
    <category term="slash"/>
    <category term="fanfiki"/>
    <category term="moje teksty"/>
    <content type="html">  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; font-family: Arial;"&gt;Skończyłam, przeżyłam i nawet żyję (ledwo, bo ledwo, ale zawsze). Wszystkiemu winien brak czasu. Whatever. Kolejna część 1 marca tegoż roku (w kt&amp;oacute;rym za oknem mam śnieg, oh, yay!).&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt; &lt;br /&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; font-family: Arial;"&gt;&lt;o:p&gt;Poza tym, czy wiecie, że nieuchronnie zbliżamy się do końca? &lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; font-family: Arial;"&gt;Jeszcze tylko kilka części... &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; font-family: Arial;"&gt;&lt;o:p&gt;&lt;br /&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;    &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; font-family: Arial;"&gt;Z okazji dzisiejszego święta najszczersze życzenia wędrują do wszystkich &lt;strong&gt;Kaś&lt;/strong&gt;, kt&amp;oacute;re mają szczęście obchodzić dziś imieniny oraz do mojego &lt;strong&gt;kochania &lt;/strong&gt;&amp;ndash; za to, że jesteś, po prostu. Nie obiecuję Ci wiele, bo tyle to prawie nic nie znaczy, co najwyżej mogę życzyć Ci wiosennej zieleni za oknami, pogodnych dni z uśmiechem bliskich, szczerości ze strony innych, pomocnej dłoni w potrzebie, przyjaźni, co nigdy nie zawodzi i siebie;-)&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; font-family: Arial;"&gt;&lt;o:p&gt;&amp;nbsp;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; font-family: Arial;"&gt;Tytuł: Przeklęte sny&lt;u1:p&gt;&lt;/u1:p&gt;&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; font-family: Arial;"&gt;Autor: Nerejda&lt;u1:p&gt;&lt;/u1:p&gt;&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; font-family: Arial;"&gt;Fandom: Harry Potter&lt;br /&gt;&lt;u1:p&gt;&lt;/u1:p&gt;&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; font-family: Arial;"&gt;Gatunek: dramat/obyczajowy&lt;u1:p&gt;&lt;/u1:p&gt;&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; font-family: Arial;"&gt;Rating: PG-15&lt;u1:p&gt;&lt;/u1:p&gt;&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; font-family: Arial;"&gt;Parring: Draco/Harry, suge&lt;/span&gt;&lt;span lang="EN-US" style="font-size: 10pt; font-family: Arial;"&gt;rowany Remus/Syriusz&lt;u1:p&gt;&lt;/u1:p&gt;&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; font-family: Arial;"&gt;Liczba sł&amp;oacute;w: 3 786&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; font-family: Arial;"&gt;Beta: none&lt;u1:p&gt;&lt;/u1:p&gt;&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; font-family: Arial;"&gt;Sequel: planowany: A gdy ziści się sen&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; font-family: Arial;"&gt;&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; font-family: Arial;"&gt;&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; font-family: Arial;"&gt;&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; font-family: Arial;"&gt;&lt;o:p&gt;&lt;br /&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;                          &lt;p class="MsoNormal"&gt;&amp;nbsp;&lt;/p&gt;&lt;a name="cutid1"&gt;&lt;/a&gt;&lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; font-family: Arial;"&gt;Malfoy nie silił się na delikatność, brutalnie przywierając do Harry&amp;rsquo;ego, kt&amp;oacute;ry w ułamku sekundy zrozumiał, że jedynym pragnieniem mężczyzny w tej chwili jest chęć ukarania go. Nie chodziło o nic więcej i nawet jeśli było w tym agresywnym ataku coś jeszcze, cokolwiek, co przy sporej dozie dobrej woli mogłoby usprawiedliwić napaść, on, Potter, nie chciał o tym wiedzieć.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; font-family: Arial;"&gt;Gdy dłonie Malfoya zacisnęły się w kleszczowym uścisku na ramionach, szczupłe udo zostało bezpardonowo wsunięte między jego nogi, a wąskie, chłodne usta pr&amp;oacute;bowały wymusić na nim jakąkolwiek reakcje, Harry zrozumiał, że ma dość. Całkowicie, nieodwracalnie miał dość tego świata, gdzie wszystko było na opak i gdzie jego odwieczny rywal miażdżył mu wargi w parodii pocałunku. I przestało być ważne, kto tu oszalał a kto nie &amp;ndash; jedyne, co go teraz przepełniało to złość. Wszechogarniająca. Nie do okiełznania.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; font-family: Arial;"&gt;Dopiero, gdy jego pięść zatrzymała się na nosie mężczyzny i rozległ się charakterystyczny chrupot, Harry zrozumiał, co przed chwilą zrobił. Malfoyowi zajęło to więcej czasu. Przyłożył dłoń do nosa i z nieukrywanym zdziwieniem obserwował krew na swojej dłoni, jakby to ona miała mu udzielić odpowiedzi na pytanie, co się stało.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; font-family: Arial;"&gt;Harry, ogarnięty nagłym przypływem wstydu i poczucia winy, zażenowany bliskością, ze zbyt świeżymi wspomnieniami konsekwencji tej poufałości, odepchnął go bez zastanowienia. Niespodziewający się niczego Malfoy, zbytnio zajęty wpatrywaniem się w swoją dłoń, by spostrzec niebezpieczeństwo, zatoczył się i zahaczając stopą o krawężnik, wylądował swoimi arystokratycznymi, chudymi pośladkami na chodniku. Obrzucił Harry&amp;rsquo;ego wściekłym, zapowiadającym okrutny rewanż spojrzeniem, błyskawicznie otrząsając się z osłupienia, jak gdyby zderzenie z zimną, wilgotną kostką brukową było bardziej cucące niż złamana kość. W jego oczach, pr&amp;oacute;cz zrozumiałej wściekłości, było jeszcze coś, jakby nuta niepewności a może wątpliwości. W każdym bądź razie mieszanina czegoś, czego Potter nigdy tam nie widział i czego &amp;ndash; był o tym święcie przekonany &amp;ndash; już nigdy nie będzie miał okazji zobaczyć. &lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; font-family: Arial;"&gt;Harry jęknął, nagle z przerażającą jasnością uświadamiając sobie, co przed chwilą zaszło. I r&amp;oacute;wnie raptownie przestało go to obchodzić.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; font-family: Arial;"&gt;Pr&amp;oacute;bował, naprawdę pr&amp;oacute;bował przystosować się do reguł tego świata. Udawał kogoś, kim nie był, oszukiwał, byle tylko nikt się nie domyślił prawdy, wymyślał wym&amp;oacute;wki, żeby tylko nikogo nie zaalarmować. Był tym, kim chcieli, żeby był... i po co? By ten dupek Malfoy m&amp;oacute;gł się na niego rzucić, wykorzystać jego dobrą wolę i zmusić do tego czegoś, co nikt przy zdrowych zmysłach nie nazwałby pocałunkiem, a wszystko tylko dlatego że on, Harry, pr&amp;oacute;bował dowiedzieć się, jakie naprawdę relacje ich łączą? W takim razie on podziękuje całej tej farsie. &lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; font-family: Arial;"&gt;Miał dość tego wszystkiego!&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; font-family: Arial;"&gt;Do diabła, był w końcu Potterem i jeśli istniało coś, na czym m&amp;oacute;gł się zawsze oprzeć, to właśnie to!&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; font-family: Arial;"&gt;Koniec udawania kogoś, kim nie był! Koniec posłusznego postępowania zgodnego z czyimś widzimisie! Koniec marnotrawienia czasu na bzdury, skoro nadal nie wiedział, po jakiego gumochłona ma te sny! Koniec, po prostu koniec. Najwyższa pora wziąć sprawy w swoje ręce.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; font-family: Arial;"&gt;Nie zastanawiając się, nawet nie pr&amp;oacute;bując tego robić, z całą świadomością dziecinności swojego postępowania, zignorował gramolącego się niezgrabnie na chodniku Malfoya, kt&amp;oacute;ry pr&amp;oacute;bował jednocześnie wstać i wyciągnąć r&amp;oacute;żdżkę z kieszeni, minął go bez słowa i wr&amp;oacute;cił do środka lokalu.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; font-family: Arial;"&gt;Zaniepokojony kierownik pr&amp;oacute;bował dyskretnie dowiedzieć się, co się stało, przestraszony niespodziewanym powrotem wyraźnie podminowanego gościa, ale zmrożony spojrzeniem Harry&amp;rsquo;ego, prawie natychmiast się wycofał. Pracując tyle lat w zawodzie, najwidoczniej nauczył się, że czasami lepiej nie wiedzieć i nie zadawać zbędnych pytań.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; font-family: Arial;"&gt;Potter, nic sobie nie robiąc z zaciekawionych spojrzeń, jakimi obrzucali go pozostali goście, złapał w garść trochę proszku Fiuu i już miał wpakować się do kominka, gdy zatrzymał go przyciszony głos jednego z pracownik&amp;oacute;w.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; font-family: Arial;"&gt;Nagle zrozumiawszy, jak to musi wyglądać, obr&amp;oacute;cił się z czarującym uśmiechem, kt&amp;oacute;ry miał w założeniu ukryć targające nim uczucia, a kt&amp;oacute;ry swej roli w najmniejszym nawet stopniu nie spełnił, jeśli wziąć pod uwagę nerwowe zachowanie kelnera, i poprosił:&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; font-family: Arial;"&gt;&amp;ndash; Przepraszam, nie dosłyszałem. M&amp;oacute;głbyś powt&amp;oacute;rzyć?&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; font-family: Arial;"&gt;Wyglądający na nieco przestraszonego własną bezczelnością, mężczyzna głośno przełknął ślinę. Jego grdyka poruszała się gwałtownie przez kilka sekund, w czasie kt&amp;oacute;rych kelner zebrał całą swoją znikomą odwagę i wyjąkał:&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; font-family: Arial;"&gt;&amp;ndash; A rachunek, proszę pana?&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; font-family: Arial;"&gt;Z przerażeniem w dużych oczach okolonych rzęsami, za kt&amp;oacute;re większość kobiet dałaby się zabić, patrzył na Harry&amp;rsquo;ego z nerwowością kr&amp;oacute;lika gotowego w każdej chwili czmychnąć do nory, gdyby okazało się, że oferowana przez człowieka marchewka jest zatruta.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; font-family: Arial;"&gt;Potter uśmiechnął się łagodnie, nagle zawstydzony własną porywczą naturą i zażenowany wrażeniem, jakie musiał wywrzeć, wpadając tak bez zastanowienia do restauracji. Robienie scen w eleganckim lokalu jeszcze nigdy mu się nie zdarzyło i nie chciał, żeby ten pierwszy raz wydarzył się właśnie teraz. I to przez kogo? O nie, to nie wchodziło w grę.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; font-family: Arial;"&gt;Musiał zachowywać się normalnie.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; font-family: Arial;"&gt;Kelner wcale nie wyglądał na uspokojonego, wręcz przeciwnie, chyba nawet wolał, kiedy Harry nie szczerzył zęb&amp;oacute;w w sztucznym uśmiechu, pozornie spokojny.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; font-family: Arial;"&gt;&amp;ndash; Proszę dopisać wszystko do rachunku pana Malfoya &amp;ndash; powiedział, doskonale zdając sobie sprawę, że ktoś taki jak Malfoy musi mieć otwarty rachunek w restauracji, w kt&amp;oacute;rej bywał r&amp;oacute;wnie często. Wyglądało na to, że jest stałym gościem tego lokalu. &lt;i&gt;I często towarzyszy mu Harry z tego świata&lt;/i&gt;, dodała złośliwie jakaś część jego osobowości. Harry odruchowo się skrzywił, a kelner, widząc tę minę, zrobił krok w tył, po czym, zorientowawszy się, że komuś takiemu jak on tak nie wypada się zachowywać, stanął z powrotem tuż obok Pottera. &lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; font-family: Arial;"&gt;Z boku wyglądało to dość zabawnie, więc nic dziwnego, że kilkoro z obserwujących ich uważnie gości uśmiechnęło się z rozbawieniem.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; font-family: Arial;"&gt;Jednak zar&amp;oacute;wno kelnerowi jak i Harry&amp;rsquo;emu, choć z całkiem r&amp;oacute;żnych powod&amp;oacute;w, nie było do śmiechu.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; font-family: Arial;"&gt;&amp;ndash; Oczywiście, panie Potter. Pan Malfoy się jeszcze pojawi, czy też...? &amp;ndash; kelner zawahał się, nie będąc do końca przekonanym, czy przypadkiem zbytnią ciekawością nie przekracza swoich uprawnień. W końcu to nie był byle kto &amp;ndash; sławny Harry Potter, jeden z najlepszych klient&amp;oacute;w ich restauracji. Kierownik zabiłby go, gdyby okazało się, że ich gość poczuł się urażony jego zachowaniem. Ostrożności nigdy za wiele, szczeg&amp;oacute;lnie w tym fachu i przy takim pracodawcy.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; font-family: Arial;"&gt;Zanim Harry zdążył zareagować, ktoś postanowił się wtrącić w ich rozmowę.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; font-family: Arial;"&gt;&lt;span style=""&gt;&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&amp;ndash; Można już uprzątnąć stolik. &amp;ndash; W beznamiętnym głosie pr&amp;oacute;żno byłoby doszukiwać się jakichkolwiek uczuć. &lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; font-family: Arial;"&gt;Obaj, Harry i kelner, wzdrygnęli się odruchowo, obr&amp;oacute;cili głowy w stronę, z kt&amp;oacute;rej dobiegał dźwięk, po czym solidarnie, jakby się zm&amp;oacute;wili, odwr&amp;oacute;cili wzrok. Malfoy wyglądał na nieporuszonego. Stał sztywno wyprostowany, z dumnie uniesioną głową i bez słowa przypatrywał się mężczyznom.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; font-family: Arial;"&gt;Nos, już całkowicie wyleczony, wydawał się idealnie prosty jak zwykle, szata nie nosiła żadnego śladu błota czy choćby cienia zabrudzenia, kt&amp;oacute;re mogłoby sugerować, co naprawdę wydarzyło się na zewnątrz, a spokojny wyraz twarzy m&amp;oacute;głby zwieść każdego postronnego obserwatora... ale nie Harry&amp;rsquo;ego.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; font-family: Arial;"&gt;Wystarczyło mu jedno spojrzenie na prawie niedostrzegalne wykrzywienie wąskich warg &amp;ndash; Potter zmusił się do odrzucenia wspomnienia sprzed kilku minut &amp;ndash; by zrozumieć, że Malfoy tego jednego nie przebaczy na pewno. Gdyby Harry miał jeszcze jakieś wątpliwości co do zamiar&amp;oacute;w Ślizgona, twarde spojrzenie wbijane nieustannie w swoją twarz na pewno zmusiłoby go do uznania prawdy.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; font-family: Arial;"&gt;&amp;ndash; Pan Potter nakazał dopisać wszystko do pana rachunku... &amp;ndash; Kelner, kierowany jakimś irracjonalnym odruchem, postanowił przerwać pełną napięcia ciszę.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; font-family: Arial;"&gt;Harry przez sekundę mu wsp&amp;oacute;łczuł &amp;ndash; został wplątany w coś, o czym nie miał najmniejszego pojęcia i najwyraźniej nie wiedział, jak sobie z tym poradzić. Pewnie nigdy wcześniej nie miał do czynienia z r&amp;oacute;wnie pokręconą relacją między gośćmi i ołowianą atmosferą, kt&amp;oacute;rą kt&amp;oacute;ryś z gości z łatwością pokroiłby jednym z tych ręcznie wykonanych srebrnych noży.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; font-family: Arial;"&gt;&amp;ndash; Czyżby było z nim coś nie tak? W takim razie proszę skontaktować się moją sekretarką, na pewno poradzi sobie z każdym problemem. &amp;ndash; &lt;i&gt;Malfoy był za miły&lt;/i&gt;, uznał natychmiast Harry, starając się nie patrzeć w jego kierunku. Nie wiedział, czego może się po nim spodziewać, ale na pewno nie oczekiwał chłodnej, rzeczowej uprzejmości. Oczekiwał raczej czegoś w stylu: jestem&amp;ndash;pan&amp;ndash;groźny&amp;ndash;Malfoy&amp;ndash;szykuj&amp;ndash;się&amp;ndash;na&amp;ndash;zemstę, a nie jestem&amp;ndash;pan&amp;ndash;dobrze&amp;ndash;wychowany&amp;ndash;Malfoy&amp;ndash;grzeczny&amp;ndash;niezależnie&amp;ndash;od&amp;ndash;okoliczności.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; font-family: Arial;"&gt;&amp;ndash; Nie, oczywiście, że wszystko jest w porządku z pańskim rachunkiem... &amp;ndash; kelner, zażenowany, aż się zarumienił &amp;ndash; po prostu... znaczy... upewniałem się, czy...&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; font-family: Arial;"&gt;&amp;ndash; Czy dobrze zrozumiałem? &amp;ndash; powiedział bardzo spokojnie Malfoy. Harry, sam nie wiedząc czemu, zadrżał. Blondyn wpatrywał się w biednego kelnera jak w dżdżownicę, kt&amp;oacute;ra wyszła spod ziemi podczas deszczu wprost pod buty. Gdy kontynuował jego głos był niski, aż drgający od groźby: &amp;ndash; Czyżbyś wątpił w &lt;em&gt;jego&lt;/em&gt; słowa? &amp;ndash; upewnił się, wskazując na Harry&amp;rsquo;ego, kt&amp;oacute;ry odruchowo spojrzał mu w oczy. Malfoy w ułamku sekundy odwr&amp;oacute;cił wzrok, jakby nie chcąc utrzymywać z nim kontaktu wzrokowego. Kelner pr&amp;oacute;bował wymamrotać jakieś przeprosiny, usprawiedliwić się, może wyjaśnić, że wcale nie miał tego na myśli, ale Malfoy nie dał mu szansy. &amp;ndash; Wątpisz w słowa Harry&amp;rsquo;ego Pottera? &lt;i&gt;Tego Harry&amp;rsquo;ego Pottera?&lt;/i&gt; Wybawcy? &amp;ndash; Malfoy z każdym pytaniem obniżał głos coraz niżej i niżej, aż nagle Harry zrozumiał. Większość gości nawet przestała udawać obojętność, przysuwając się coraz bardziej i nastawiając uszu, żeby usłyszeć jak najwięcej, a właśnie o to chodziło mężczyźnie. Tylko dlaczego? Jaki miał w tym cel? &amp;ndash; Tego, kt&amp;oacute;ry pokonał Voldemorta? Mojego narzeczonego?&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; font-family: Arial;"&gt;&amp;ndash; Cholera! &amp;ndash; wymknęło się Harry&amp;rsquo;emu, kt&amp;oacute;ry nagle pojął całą perfidię planu Malfoya. Ślizgon zawsze atakuje tam, gdzie trzeba. W gwarze rozgorączkowanych rozm&amp;oacute;w i wybuchu ekscytacji, jaka opanowała zelektryzowanych nowiną gości, kt&amp;oacute;rzy zaskoczeni usłyszaną wiadomością przestali udawać obojętność, nikt nawet nie zauważył jego reakcji... nikt z wyjątkiem samego winowajcy, stojącego z niewinną miną, jakby przed chwilą nie wydarzyło się nic niezwykłego. Jedynie oczy płonące zwycięsko i wbijane w Pottera, uważnie śledząc jego reakcję, zdradzały prawdę.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; font-family: Arial;"&gt;&amp;ndash; Szach i mat, Potter. &amp;ndash; Harry zacisnął pięści, nie zauważając nawet krystalicznego proszku wysypującego się z jego dłoni wprost na puszysty dywan. Odczytane z ruchu warg słowa rozstrzygały wszystkie wątpliwości. To była zemsta, cholerny rewanż za to, że nie pozwolił mu wygrać tam, na zewnątrz.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; font-family: Arial;"&gt;Skoro Malfoy właśnie tak chciał pogrywać, niech i tak będzie. Jeszcze nigdy z nim nie przegrał i teraz też nie miał zamiaru pozwolić mu wygrać.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;i&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; font-family: Arial;"&gt;Jednak zagramy według moich reguł, Malfoy,&lt;/span&gt;&lt;/i&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; font-family: Arial;"&gt; pomyślał, uśmiechając się promiennie do mężczyzny i ruszając w jego stronę. &lt;i&gt;Ruszyłeś mały kamyk, podtrzymujący całą cholerną g&amp;oacute;rę, Malfoy. Zobaczmy, czy poradzisz sobie z konsekwencjami. Bo ty zawsze byłeś tch&amp;oacute;rzem, niezależnie od tego, jaki to jest świat.&lt;/i&gt;&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; font-family: Arial;"&gt;&lt;o:p&gt;&amp;nbsp;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; font-family: Arial;"&gt;* * *&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; font-family: Arial;"&gt;&lt;o:p&gt;&amp;nbsp;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; font-family: Arial;"&gt;Trzaśnięcie drzwiami.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; font-family: Arial;"&gt;Głowa uniosła się znad papier&amp;oacute;w i Malfoy zmierzył spojrzeniem nieco speszoną kobietę.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; font-family: Arial;"&gt;&amp;ndash; Już wr&amp;oacute;ciłaś? &amp;ndash; Pytanie zostało zadane neutralnym głosem i jako że na leżało do tych z gatunku o oczywistych odpowiedziach, mających na celu jedynie potwierdzenie fakt&amp;oacute;w (i wzbudzenie wyrzut&amp;oacute;w sumienia, co jednakże w tym wypadku nie wywołało spodziewanego efektu), dlatego Hermiona nie uznała za stosowne reagować. Brwi zmarszczone w wyrazie dezaprobaty i prawie że niesłyszalne westchnienie było jedyną reakcją ze strony Malfoya, kt&amp;oacute;ry, ponownie ją ignorując, zagłębił się w papierzyskach.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; font-family: Arial;"&gt;Hermiona z sporym zaskoczeniem zauważyła spory stosik uporządkowanych na brzegu biurka pergamin&amp;oacute;w. Malfoy podczas jej, w gruncie rzeczy dość kr&amp;oacute;tkotrwałej, nieobecności jak widać nie pr&amp;oacute;żnował. Tempo jego pracy było naprawdę efektywne, z podziwem zauważyła, obserwując, jak mężczyzna dokłada kolejną stronnicę. &lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; font-family: Arial;"&gt;&amp;ndash; Twoja prababka miała naprawdę interesujące życie, wiedziałeś o tym? &amp;ndash; zapytała tonem niewinnej towarzyskiej konwersacji, gdy panujące w pomieszczeniu milczeniu stało się denerwujące. Usiadła na jednym z foteli o intensywnym kolorze morskiej głębiny i wlepiła spojrzenie w Malfoya, kt&amp;oacute;ry, nic sobie z tego nie robiąc, jedynie odgarnął opadające włosy za ucho i, nie odrywając spojrzenia od kartki, umoczył pi&amp;oacute;ro w kałamarzu. Hermiona z westchnieniem uświadomiła sobie, że mężczyzna postanowił ją ignorować, jakby była jednym z domowych sprzęt&amp;oacute;w. &amp;ndash; Rozumiem.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; font-family: Arial;"&gt;Malfoy widocznie musiał wyczuć coś z nagłego rozczarowania w jej głosie, ponieważ uni&amp;oacute;sł głowę znad biurka. Zmierzył ją długim spojrzeniem, przez sekundę się zastanawiał, rozdarty między chęcią powrotu do pracy a wymogom dobrego wychowania, po czym w końcu, powiedział:&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; font-family: Arial;"&gt;&amp;ndash; Należała do &lt;i&gt;mojej&lt;/i&gt; rodziny &amp;ndash; czyż to nie oczywiste? Poza tym znajdź sobie jakieś zajęcie...&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; font-family: Arial;"&gt;&amp;ndash; ...bo cię denerwuję &amp;ndash; odruchowo dokończyła, przyzwyczajona do podobnych komentarzy. Zagryzła wargi, sekundę p&amp;oacute;źniej uświadomiła sobie, że por&amp;oacute;wnuje zupełnie r&amp;oacute;żne sytuacje, więc przestała. Zresztą było już za p&amp;oacute;źno na cofnięcie swoich sł&amp;oacute;w.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; font-family: Arial;"&gt;Malfoy przypatrywał się jej uważnie z nieodgadnioną miną, jakby przetwarzał w myślach jakiś skomplikowany proces, w końcu uśmiechnął się krzywo i stwierdził:&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; font-family: Arial;"&gt;&amp;ndash; Dokładnie. Może zajmij się jakąś ochronką dla magicznych stworzeń czy czymś w tym rodzaju... &amp;ndash; Wzruszył ramionami z obojętnością kogoś, komu jest wszystko jedno, czym się zajmie jego gość, byleby tylko nie przeszkadzał. &amp;ndash; Sama zresztą wiesz lepiej, co należy do twoich obowiązk&amp;oacute;w.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; font-family: Arial;"&gt;Hermiona zapowietrzyła się na takie lekceważenie swojej pracy, po czym, zaskoczona pewną myślą, niespodziewanie dla samej siebie i Malfoya uśmiechnęła się radośnie.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; font-family: Arial;"&gt;&amp;ndash; Czy to znaczy, że mam tw&amp;oacute;j głos?&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; font-family: Arial;"&gt;Malfoy uśmiechnął się kpiąco, jak to &amp;ndash; wedle szkolnej famy &amp;ndash; tylko Ślizgoni potrafią.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; font-family: Arial;"&gt;&amp;ndash; Prawie udał ci się żart, Weasley.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; font-family: Arial;"&gt;Z jej twarzy nie znikał promienny uśmiech.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; font-family: Arial;"&gt;&amp;ndash; W takim razie będę tu siedzieć i zamęczać cię opowieściami &amp;ndash; stwierdziła poważnym głosem, w kt&amp;oacute;rym pewność siebie była wyraźnie dosłyszalna. Malfoy nie zareagował, siedząc w niezmiennej pozie, jakby jej groźba nie była niczym innym jak marudzeniem pięciolatki. Sekundę &amp;ndash; tylko tyle trwała pewność Hermiony, że w końcu powie tak. Jednak była zbyt inteligentna na r&amp;oacute;wnie naiwną wiarę, więc szybko się uspokoiła, obdarzyła mężczyznę chłodnym uśmiechem, zwykle przeznaczonym dla namolnych petent&amp;oacute;w i czekała na odpowiedź.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; font-family: Arial;"&gt;Malfoy rzecz jasna jej nie zawi&amp;oacute;dł.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; font-family: Arial;"&gt;Zmarszczył czoło, z teatralną przesadą potarł brodę, niby w zamyśleniu, po czym spojrzał prosto w brązowe oczy bez cienia uczucia.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; font-family: Arial;"&gt;&amp;ndash; Zastan&amp;oacute;wmy się. Mając do wyboru ciebie w swojej sypialni... i ciebie w swojej sypialni, plotącą coś trzy po trzy... hm... trudny wyb&amp;oacute;r &amp;ndash; udał, że się zastanawia. Oczywiście się naigrywał &amp;ndash; Hermiona miała tego świadomość, jednak postanowiła cierpliwie poczekać na koniec tego przedstawienia. Nie miała nic do stracenia. Malfoy westchnął ciężko, jakby naprawdę rozważał decyzję. &amp;ndash; Tak, w takim razie wybieram propozycję numer trzy. &lt;i&gt;Silencio&lt;/i&gt;! &amp;ndash; Jednym ruchem uniemożliwił Hermionie replikę. Odłożył r&amp;oacute;żdżkę, kt&amp;oacute;rą wyciągnął z kieszeni, na biurko i spojrzał jej prosto w oczy. &amp;ndash; To było takie oczywiste, Weasley, że nie mogłem się powstrzymać. &amp;ndash; Na swoje szczęście nie uśmiechnął się, bo Hermiona byłaby gotowa do czegoś &lt;i&gt;naprawdę&lt;/i&gt; złego. &amp;ndash; Tak, teraz mogę wreszcie w spokoju wr&amp;oacute;cić do pracy. Byłoby miło, gdybyś, gdy już oczywiście uporasz się z przeciwzaklęciem &amp;ndash; dodał uprzejmym tonem &amp;ndash; zrozumiała aluzję. Chyba nie muszę uściślać, że następnym razem to nie będzie coś r&amp;oacute;wnie miłego, prawda?&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; font-family: Arial;"&gt;Hermionie wystarczyło jedno kr&amp;oacute;tkie, szybsze od mrugnięcia spojrzenie na śpiącego na ł&amp;oacute;żku Harry&amp;rsquo;ego do powzięcia decyzji.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; font-family: Arial;"&gt;Już niedługo.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; font-family: Arial;"&gt;Miała nadzieję, że do tej chwili uda jej się opanować chęć zamordowania tego przemądrzałego dupka.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; font-family: Arial;"&gt;Musiała. Dla dobra Harry&amp;rsquo;ego.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; font-family: Arial;"&gt;Coś jej się wydawało, że w ciągu najbliższych godzin przyjdzie jej znienawidzić te słowa.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; font-family: Arial;"&gt;&lt;o:p&gt;&amp;nbsp;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; font-family: Arial;"&gt;* * *&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; font-family: Arial;"&gt;&lt;o:p&gt;&amp;nbsp;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; font-family: Arial;"&gt;Harry nie musiał się nawet odwracać, żeby wiedzieć, że tuż za nim z kominka wyłonił się Malfoy. Zignorował go, chłodno uśmiechając się do czającego się z uwielbieniem wymalowanym na twarzy skrzata, kt&amp;oacute;ry porzucił sprzątanie kurzu chwilę potem, jak w kominku rozgorzały płomienie o pięknym szmaragdowym odcieniu.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; font-family: Arial;"&gt;&amp;ndash; Miło pana widzieć, panie Harry &amp;ndash; zaskrzeczało stworzenie, czołem prawie dotykając podłogi, kt&amp;oacute;ra wyglądało jakby dopiero co ją wypastowano. Skrzat wyprostował się i na widok Draco dodał r&amp;oacute;wnie grzecznym tonem: &amp;ndash; Pana r&amp;oacute;wnież, panie Malfoy.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; font-family: Arial;"&gt;&amp;ndash; Zostaw nas samych, dobrze? &amp;ndash; Głos Harry&amp;rsquo;ego nie pozostawał wątpliwości, że mimo grzecznościowej formy to nakaz.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; font-family: Arial;"&gt;Skrzat rzucił im bystre, wiele m&amp;oacute;wiące spojrzenie kogoś, kto dokładnie wie, czego w tej sytuacji się spodziewać i przytaknął:&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; font-family: Arial;"&gt;&amp;ndash; Oczywiście.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; font-family: Arial;"&gt;Skrzat skłonił się raz jeszcze i zniknął z cichym pyknięciem. Harry bez słowa czy spojrzenia w stronę Malfoya skierował się w stronę karafki i nalał sobie jakiegoś bursztynowego napoju. Nie wątpił, że przyda mu się coś mocniejszego dla kurażu. Czekała go rozmowa, o jakiej nie śniłby w najgorszych koszmarach. &lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; font-family: Arial;"&gt;Pr&amp;oacute;bując jeszcze przez kilka sekund zachować spok&amp;oacute;j, rozejrzał się dyskretnie po gabinecie. Musiał przyznać, że chociaż w tym świecie rezydencja prezentowała się o niebo lepiej &amp;ndash; wszystko aż lśniło czystością, zadbane i porządne świadczyło o dbałości właścicieli o sw&amp;oacute;j dom. Choć... gabinet na pewno nie wyglądał na przytulny, raczej na bezosobowy, jakby ktoś bardzo się pilnował przed ujawnieniem czegoś bardziej prywatnego. Harry miał nadzieję, że reszta pomieszczeń ma w sobie takie ciepło, jakie czuło się, wchodząc do Nory czy do choćby jego domu.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; font-family: Arial;"&gt;Wspomnienie niskiego, piętrowego domku, kt&amp;oacute;ry kupili na wsi zaraz po ślubie, przysłoniło momentalnie wszystkie uczucia, jakie buzowały w nim od chwili, gdy Malfoy się na niego rzucił, i przywołało b&amp;oacute;l o wiele silniejszy niż cokolwiek innego. Tam był jego dom i chciał tam wr&amp;oacute;cić. Do swojej rodziny... ten świat, choć intrygujący i chwilami przyprawiający o drżenie swoją nieobliczalnością, nie był jego. I nigdy nie będzie.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; font-family: Arial;"&gt;Dlaczego więc coś, co go nie dotyczyło, wywoływało taką burzę w jego sercu? Niepotrzebnie tracił czas na złość i mało znaczące &amp;ndash; choć wkurzające &amp;ndash; okoliczności. Co go obchodziło, że Malfoy m&amp;oacute;gł być kimś &lt;i&gt;naprawdę&lt;/i&gt; ważnym dla Harry&amp;rsquo;ego z tego świata? &lt;i&gt;Nic&lt;/i&gt;, uznał po chwili, upijając łyk. &lt;i&gt;Przynajmniej do czasu, p&amp;oacute;ki nie rzuca się na mnie jak szaleniec. To nie m&amp;oacute;j świat. Nie m&amp;oacute;j&lt;/i&gt;, zapewnił się, jakby to miało mu pom&amp;oacute;c zmienić uczucia. Jakby mogło pom&amp;oacute;c w pozbyciu się irytującego dreszczu niepokoju, gdy rozważał możliwość, że jednak oni, ten drugi Harry i Malfoy, mogą &lt;i&gt;być&lt;/i&gt; razem.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; font-family: Arial;"&gt;Unikanie problemu nic nie daje, wiedział o tym, więc ostrożnie upił łyk i zmusił się do spokojnego, choć chłodnego pytania: &lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; font-family: Arial;"&gt;&amp;ndash; Co TO, na Merlina, miało znaczyć?&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; font-family: Arial;"&gt;Malfoy, kt&amp;oacute;ry w międzyczasie zdążył się wygodnie rozsiąść na jednym z foteli, patrzył na niego, opanowany i rozluźniony, uśmiechnął się do siebie i ze spokojem odbił piłeczkę:&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; font-family: Arial;"&gt;&amp;ndash; Czyż to nie oczywiste, Harry?&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; font-family: Arial;"&gt;Uśmiechnął się do siebie, jakby cała sytuacja go bawiła. Najwyraźniej Harry, podejmując jego grę w restauracji, wprawił go w szampański nastr&amp;oacute;j.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; font-family: Arial;"&gt;&amp;ndash; Nie! &amp;ndash; Potter z wysiłkiem zmusił się do w miarę normalnego głosu, jednak nie do końca udało mu się opanować emocje.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; font-family: Arial;"&gt;Malfoy przekrzywił głowę, doskonale panując nad wyrazem swojej twarzy.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; font-family: Arial;"&gt;&amp;ndash; Ależ oczywiście, że tak. Należało ci się, sam to przyznasz.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; font-family: Arial;"&gt;&amp;ndash; Należ...? &amp;ndash; Harry&amp;rsquo;emu zabrakło sł&amp;oacute;w. Malfoy miał nie po kolei w głowie, to oczywiste. Wziął głęboki oddech, uspokoił się wewnętrznie i w końcu, patrząc na mężczyznę ostro, powiedział: &amp;ndash; Naprawdę uważasz, że ujawnianie takich rewelacji w miejscu publicznym dla małostkowej zemsty jest czymś, z czego możesz być dumny? Jesteś żałosny, tyle ci powiem.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; font-family: Arial;"&gt;&lt;span style=""&gt;&amp;nbsp;&lt;/span&gt;Malfoy, wbrew oczekiwaniom, uśmiechnął się krzywo.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; font-family: Arial;"&gt;&amp;ndash; Jakie ostre słowa z ust kogoś, kto pierwszy zrobił z siebie idiotę... &amp;ndash; odgarnął opadający kosmyk włos&amp;oacute;w &amp;ndash; szkoda, że nie ma w tym ani knuta prawdy. &lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; font-family: Arial;"&gt;&amp;ndash; Wkopałeś nas w bagno i jeszcze masz czelność twierdzić, że miałeś rację, m&amp;oacute;wiąc coś takiego? &amp;ndash; Harry&amp;rsquo;emu opanowanie wzburzenia zaczęło przychodzić z coraz większą trudnością. Sytuację komplikował fakt, że Malfoy wydawał się całkowicie spokojny, co niesamowicie go wkurzało. Ślizgon wyglądał tak, jakby dobrze się bawił, rozkoszował całą sytuacją, a tak zrozumiałe przecież w tej sytuacji zdenerwowanie Harry&amp;rsquo;ego było częścią jednej, wielkiej, cholernej zabawy. &amp;ndash; Malfoy, jesteś naprawdę wkurzając...&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; font-family: Arial;"&gt;&amp;ndash; Przecież to prawda &amp;ndash; przerwał mu w p&amp;oacute;ł słowa Draco, obserwując jego mimikę. &lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; font-family: Arial;"&gt;Co takiego? Harry był pewien, że się przesłyszał. Musiał, bo inaczej...&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; font-family: Arial;"&gt;Malfoy uśmiechał się, wstając z fotela i podchodząc do Pottera, kt&amp;oacute;ry, zaskoczony usłyszaną rewelacją, był jedynie w stanie stać, patrzeć w milczeniu na zbliżającego się blondyna. &lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; font-family: Arial;"&gt;&amp;ndash; T-ty...&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; font-family: Arial;"&gt;&amp;ndash; Znowu chcesz mnie obrażać? Kręci cię to? &amp;ndash; zapytał, zaglądając mu głęboko w oczy. &amp;ndash; Och, Harry, nigdy nie podejrzewałbym cię o takie perwersje.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; font-family: Arial;"&gt;&amp;ndash; Znowu to robisz! &amp;ndash; oskarżył go, odpychając od siebie. Malfoy z zainteresowaniem wyraźnie widocznym na twarzy, pochylił się do przodu by lepiej słyszeć. &amp;ndash; Prowokujesz, jakbyś oczekiwał, że będę tańczył tak, jak zagrasz. Ale wiesz co, Draco, koniec tego. Jutro odkręcisz wszystko, co namotałeś w przypływie dziecinnej zemsty, wytłumaczysz wszystkim, że to był kiepski żart, no i to ty &amp;ndash; szturchnął go w pierś &amp;ndash; wyperswadujesz Syriuszowi z głowy głupie pomysły.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; font-family: Arial;"&gt;&amp;ndash; Naprawdę? Jakie to słodkie i naiwne &amp;ndash; zakpił Malfoy. &amp;ndash; Myślisz, że jeśli nawet zrobię coś takiego, a czego na pewno nie zrobię, ktoś w to uwierzy? Wierzysz w to?&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; font-family: Arial;"&gt;&amp;ndash; Nie obchodzi mnie to! Masz to odkręcić i już! &amp;ndash; warknął Harry, mierząc go wściekłym spojrzeniem. Malfoy odwzajemnił się spokojnym, nieco zamyślonym wzrokiem. Wyglądał, jakby się nad czymś zastanawiał... albo planował.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; font-family: Arial;"&gt;&amp;ndash; Zgoda &amp;ndash; powiedział w końcu, gdy Harry już otworzył usta, żeby powiedzieć mu co nieco do słuchu. Malfoy uśmiechnął się drapieżnie, kładąc mu dłoń na wargach. &amp;ndash; Cii... teraz ja m&amp;oacute;wię. Zrobię to samo, co zawsze &amp;ndash; wszystko wyciszę &amp;ndash; ale cena wzrosła.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; font-family: Arial;"&gt;Świat skurczył się do jednego czteroliterowego słowa.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; font-family: Arial;"&gt;Cena? Harry zamrugał, zaskoczony. Jaka cena?&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; font-family: Arial;"&gt;Czy to znaczyło, że mieli jakiś układ, jakieś porozumienie, dzięki kt&amp;oacute;remu udawało im się nie pozabijać? Teraz, gdy przyszło mu się nad tym zastanowić to nie było to nic dziwnego &amp;ndash; przecież musieli jakoś wsp&amp;oacute;łpracować i razem mieszkać. Unormowanie stosunk&amp;oacute;w wydawało się rozsądnym krokiem. Poza tym musiał pamiętać, że w tym świecie obaj są Ślizgonami, a oni zawsze mieli jakieś podejrzane porozumienia ze wszystkimi. Czasami nawet wydawało się, że to właśnie odr&amp;oacute;żniało ich od reszty szkoły &amp;ndash; nikomu nie ufali. Potajemne konszachty, wiele m&amp;oacute;wiące pochlebstwa, wymuszenia dokonywane w białych rękawiczkach, tak że nawet największych idiot&amp;oacute;w ciężko było przyłapać na gorącym uczynku, dyskretne szantaże, o kt&amp;oacute;rych nikt nic nie wiedział i do kt&amp;oacute;rych nikt się nie przyznawał. Ślizgoni lubowali się w sprytnych machlojkach, ukradkowych umowach i potajemnych machinacjach.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; font-family: Arial;"&gt;Przecież nawet w jego świecie Malfoy nie zgodził się bezinteresownie mu pom&amp;oacute;c, naturalnie miał swoje żądania, tym bardziej oczywiste powinno wydawać się, że r&amp;oacute;wnież Malfoy z tego świata podobnie podchodzi do życia.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; font-family: Arial;"&gt;Harry był na siebie zły, że nie domyślił się tego wcześniej. Przecież miał wszystkie dane przed nosem. Wystarczyło pomyśleć.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; font-family: Arial;"&gt;Zaraz też usprawiedliwił sam siebie, że przecież dużo się działo i właściwie nie miał nawet jednej wolnej chwili do przemyślenia całej sytuacji, do kt&amp;oacute;rej wpakowało go zaklęcie.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; font-family: Arial;"&gt;Czekał w napięciu, z mocno walącym sercem, nie będąc przekonanym, czy naprawdę chce usłyszeć odpowiedź.&lt;span style=""&gt;&amp;nbsp; &lt;/span&gt;&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; font-family: Arial;"&gt;Malfoy powoli wygładził zmarszczki na jego czole. Powoli odsunął dłonie i spojrzał mu prosto w oczy.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; font-family: Arial;"&gt;&amp;ndash; Za dużo myślisz, Harry, zdecydowanie za dużo &amp;ndash; stwierdził najpierw poważnym głosem doświadczonego pedagoga. &amp;ndash; Przecież wiesz, że nie żądam niemożliwego, prawda? &amp;ndash; Mrugnął porozumiewawczo, po czym nachylił się jeszcze bardziej. Jego usta tuż przy uchu Harry&amp;rsquo;ego zaniepokoiły Pottera, kt&amp;oacute;ry jednak, opierając się na wrodzonym uporze, zmusił się do zachowania spokoju i nawet nie drgnął, gdy, niby przypadkiem, mężczyzna oparł się o jego policzek. Wiedział, że najpierw musi usłyszeć propozycję tego dupka, a dopiero potem porządnie go trzepnąć. &lt;i&gt;Już za chwilę zetrę ci ten zadowolony uśmieszek z twarzy&lt;/i&gt;, obiecał mu w duchu, pr&amp;oacute;bując zachować tak potrzebny mu w tej chwili spok&amp;oacute;j. &amp;ndash; W sobotę ojciec organizuje małe przyjęcie, nic wielkiego, sami bliscy znajomi i &lt;i&gt;ty&lt;/i&gt; będziesz mi towarzyszył.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; font-family: Arial;"&gt;Harry odetchnął z ulgą. Był prawie pewien, że Malfoy zażąda czegoś trudniejszego, czegoś &lt;i&gt;innego&lt;/i&gt;. Uśmiechnął się radośnie.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; font-family: Arial;"&gt;&amp;ndash; Tylko tyle?&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; font-family: Arial;"&gt;Malfoy odsunął się i zmierzył go podejrzliwym spojrzeniem, jakby jego zachowanie było naprawdę dziwaczne.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; font-family: Arial;"&gt;&amp;ndash; Tak &amp;ndash; potwierdził w końcu, nie odrywając od niego wzroku. &amp;shy;&amp;ndash; I nie planuj żadnych wyskok&amp;oacute;w. Ma być miło, kulturalnie, w przyjacielskiej atmosferze.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; font-family: Arial;"&gt;&amp;ndash; I co jeszcze? Mamy rzucić się sobie w ramiona ze łzami wzruszenia? &amp;ndash; nieświadomie wymknęło się Harry&amp;rsquo;emu.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; font-family: Arial;"&gt;Usta Malfoya wygięły się w czarującym uśmiechu.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; font-family: Arial;"&gt;&amp;ndash; Może poprzestań jednak na uścisku dłoni. Nie wiem, czy przeżyłbym podobny widok.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; font-family: Arial;"&gt;Harry zagapił się na niego przez chwilę, zaskoczony.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; font-family: Arial;"&gt;&amp;ndash; A gdyby tak... &amp;ndash; pr&amp;oacute;bował zasugerować, ale Malfoy momentalnie mu przerwał:&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; font-family: Arial;"&gt;&amp;ndash; ŻADNYCH numer&amp;oacute;w, Potter, albo z umowy nici.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; font-family: Arial;"&gt;&amp;ndash; W porządku &amp;ndash; szybko zgodził się mężczyzna, byleby tylko Draco nie zmienił zdania. Jeszcze by mu wpadł do głowy jakiś głupi pomysł, w jaki &lt;i&gt;inny&lt;/i&gt; spos&amp;oacute;b Harry m&amp;oacute;głby mu się odpłacić. &amp;ndash; Umowa stoi.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; font-family: Arial;"&gt;Wyciągnął rękę, chcąc przypieczętować transakcję. Malfoy uni&amp;oacute;sł brwi i skrzywił się na ten widok. Przyciągnął do siebie niespodziewającego się czegoś takiego Harry&amp;rsquo;ego i pocałował.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; font-family: Arial;"&gt;Uśmiechnął się do niego z rozbawieniem i nie ukrywając swojego dobrego nastroju, zapytał:&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; font-family: Arial;"&gt;&amp;ndash; Chyba nie spodziewałeś się, że ci odpuszczę, prawda?&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; font-family: Arial;"&gt;&lt;o:p&gt;&lt;br /&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;    &lt;p align="center" style="text-align: center;" class="MsoNormal"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; font-family: Arial;"&gt;&lt;a href="http://nerejda.livejournal.com/29450.html"&gt;Wstecz&lt;/a&gt;; &lt;a href="http://nerejda.livejournal.com/36533.html"&gt;Dalej&lt;/a&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p align="center" style="text-align: center;" class="MsoNormal"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; font-family: Arial;"&gt;&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  </content>
  </entry>
  <entry>
    <id>urn:lj:livejournal.com:atom1:nerejda:22580</id>
    <link rel="alternate" type="text/html" href="http://nerejda.livejournal.com/22580.html"/>
    <link rel="self" type="text/xml" href="http://nerejda.livejournal.com/data/atom/?itemid=22580"/>
    <title>Książkowo</title>
    <published>2008-11-11T18:40:48Z</published>
    <updated>2009-01-31T03:42:15Z</updated>
    <category term="odpoczynek"/>
    <category term="książki"/>
    <content type="html">&lt;p&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; font-family: Arial;"&gt;&lt;br /&gt;Dobrowolnie wybrana wolność, odpoczynek od Internetu przydał mi się bez wątpienia. Z nowymi siłami (i pomysłami) mogę ponownie zabrać się do wszystkiego, a szczeg&amp;oacute;lnie do pisania.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; font-family: Arial;"&gt;Kilka dni absolutnego lenistwa &amp;ndash; aż błogo się robi na samo wspomnienie. Nie ma to jak wolna chwila, wreszcie.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; font-family: Arial;"&gt;Tyle czasu na czytanie... a że m&amp;oacute;j gust jest dość eklektyczny, no c&amp;oacute;ż. Ostatnio kr&amp;oacute;lują u mnie kr&amp;oacute;tsze formy (czyżby wpływ fanfik&amp;oacute;w?).&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p style="margin: 0cm 0cm 0pt;" class="MsoNormal"&gt;&amp;nbsp;&lt;/p&gt;&lt;a name="cutid1"&gt;&lt;/a&gt;&lt;p style="margin: 0cm 0cm 0pt;" class="MsoNormal"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; font-family: Arial;"&gt;Z biblioteki przeczytanej: &lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p style="margin: 0cm 0cm 0pt;" class="MsoNormal"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; font-family: Arial;"&gt;&amp;nbsp;&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p style="margin: 0cm 0cm 0pt;" class="MsoNormal"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; font-family: Arial;"&gt;&amp;bdquo;&lt;b&gt;Nawr&amp;oacute;cenie diabła&lt;/b&gt;&amp;rdquo; &lt;b&gt;Gerard Bessiere&lt;/b&gt; &amp;ndash; zbi&amp;oacute;r kr&amp;oacute;tkich dziewiętnastu opowiadań poruszających cały przekr&amp;oacute;j problem&amp;oacute;w: umieranie, marzenia, życie w małym miasteczku, ucieczka, wybaczenie, tolerancja i wiele innych. Mimo niewielkich rozmiar&amp;oacute;w te teksty zmuszają choćby do chwili refleksji, do zastanowienia się nad wartością ludzkiego życia.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p style="margin: 0cm 0cm 0pt;" class="MsoNormal"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; font-family: Arial;"&gt;&amp;bdquo;&lt;b&gt;Śpiąca laleczka&lt;/b&gt;&amp;rdquo;&lt;b&gt; Jeffery Deaver &lt;/b&gt;&amp;ndash; I choć zwykle naprawdę lubię thrillery psychologiczne to ten nie zachwycił mnie za bardzo. Do przeczytania i zapomnienia w sam raz. Czasami akcja niepotrzebnie zwalniała, a autor lubował się w przydługich opisowych dialogach, kt&amp;oacute;re niewiele wnosiły do akcji. Jedyną godną pochwały częścią są interesująco przedstawione metody prowadzenia przesłuchać i analiza, jak można dostrzec kłamstwo czy też fałsz w zachowaniu człowieka.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p style="margin: 0cm 0cm 0pt;" class="MsoNormal"&gt;&lt;b&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; font-family: Arial;"&gt;&amp;bdquo;Wolni Ciutludzie&amp;rdquo; Terry Pratchett&lt;/span&gt;&lt;/b&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; font-family: Arial;"&gt; &amp;ndash; Czy dziewięciolatka ma szansę uratować brata przy pomocy starej patelni, jednej książki i uporu? Pewnie, tak, jeśli pisze o tym Pratchett. Ok., przyznaję, mimo że gł&amp;oacute;wna bohaterka nie wzbudziła we mnie cieplejszych uczuć, to zakochałam się w małych, dwucalowych rudowłosych złodziejach, pijakach i krzykaczach i dla nich mogę polecić książkę. Fik Mik Figli rządzą.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p style="margin: 0cm 0cm 0pt;" class="MsoNormal"&gt;&lt;b&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; font-family: Arial;"&gt;&amp;bdquo;Księga jesiennych demon&amp;oacute;w&amp;rdquo; Jarosław Grzędowicz&lt;/span&gt;&lt;/b&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; font-family: Arial;"&gt; &amp;ndash; pięć, a właściwie sześć opowieści gorzkich, tak prawdziwych na ile pozwala to połączenie fantazji i rzeczywistości. Historie o obawach, o lękach czających się w każdym z nas, o życiu, kt&amp;oacute;re nie wiadomo kiedy może okazać się częścią &lt;i&gt;innego&lt;/i&gt; świata, strasznego i przerażającego. I o ludziach, zdesperowanych, skrzywdzonych, cierpiących, uciekających.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p style="margin: 0cm 0cm 0pt;" class="MsoNormal"&gt;&lt;b&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; font-family: Arial;"&gt;&amp;bdquo;Listy miłosne&amp;rdquo;&lt;/span&gt;&lt;/b&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; font-family: Arial;"&gt; &amp;ndash; zbi&amp;oacute;r list&amp;oacute;w jedenastu polskich autor&amp;oacute;w, i to niekoniecznie miłosnych. Niekt&amp;oacute;re i owszem są o miłości, inne o obsesji, fascynacji, jeszcze inne opowiadają o tęsknocie, zrozumieniu, żalu, uświadamianiu. Kawałek całkiem niezłej prozy polskiej.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;h1 style="margin: 0cm 0cm 0pt;"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; font-family: Arial;"&gt;&amp;bdquo;Kobieta i mężczyźni&amp;rdquo; Manuela Gretkowska &lt;/span&gt;&lt;span style="font-weight: normal; font-size: 10pt; font-family: Arial;"&gt;&amp;ndash; ostra, gorzka analiza kobiecości uzależnionej od mężczyzn. Historia dorastania do zrozumienia. Czasami niełatwa, czasami śmieszna, ale na pewno dosadna. Autorka nie ucieka od ciętych komentarzy, choć przyprawia je sporą dawką autoironii. Albo przeczyta się całość albo rzuci w diabły.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/h1&gt;&lt;p style="margin: 0cm 0cm 0pt;" class="MsoNormal"&gt;&lt;b&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; font-family: Arial;"&gt;&amp;bdquo;Kafka nad morzem&amp;rdquo; Haruki Murakami&lt;/span&gt;&lt;/b&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; font-family: Arial;"&gt; &amp;ndash; po raz kolejny.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p style="margin: 0cm 0cm 0pt;" class="MsoNormal"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; font-family: Arial;"&gt;&amp;nbsp;&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;br /&gt;&amp;nbsp;</content>
  </entry>
  <entry>
    <id>urn:lj:livejournal.com:atom1:nerejda:17849</id>
    <link rel="alternate" type="text/html" href="http://nerejda.livejournal.com/17849.html"/>
    <link rel="self" type="text/xml" href="http://nerejda.livejournal.com/data/atom/?itemid=17849"/>
    <title>Tęsknota za cieplejszym klimatem</title>
    <published>2008-09-27T18:59:33Z</published>
    <updated>2009-01-31T03:35:14Z</updated>
    <category term="kwiaty"/>
    <category term="zdjęcia"/>
    <content type="html">&lt;a name="cutid1"&gt;&lt;/a&gt;&lt;a href="http://pics.livejournal.com/nerejda/pic/00004ctp/"&gt;&lt;br /&gt;&lt;img height="240" width="320" border="0" src="http://pics.livejournal.com/nerejda/pic/00002497/s320x240" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;a href="http://pics.livejournal.com/nerejda/pic/00004ctp/"&gt;&lt;br /&gt;Nie dziwić się, na dworzu zimno (wiem z doświadczenia, p&amp;oacute;ł godziny chodziłam z moim psem, nie wspomnę co mi zamarzło, bo to nie wypada;-)) i tak mnie naszło. A że na kwiaty, c&amp;oacute;ż, tęsknię za cieplejszym klimatem.&lt;br /&gt;&lt;/a&gt;&lt;a href="http://pics.livejournal.com/nerejda/pic/000030yq/"&gt;&lt;img height="240" width="320" border="0" src="http://pics.livejournal.com/nerejda/pic/000030yq/s320x240" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;a href="http://pics.livejournal.com/nerejda/pic/00004ctp/"&gt;&lt;br /&gt;Ładny ten bączek, nie? Szkoda tylko że dobiera się do kwiatka;-)&lt;br /&gt;&lt;/a&gt;&lt;a href="http://pics.livejournal.com/nerejda/pic/00004ctp/"&gt;&lt;img height="240" width="320" border="0" src="http://pics.livejournal.com/nerejda/pic/00004ctp/s320x240" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;a href="http://pics.livejournal.com/nerejda/pic/00004ctp/"&gt;&lt;br /&gt;I na koniec&lt;br /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&amp;nbsp;</content>
  </entry>
  <entry>
    <id>urn:lj:livejournal.com:atom1:nerejda:16964</id>
    <link rel="alternate" type="text/html" href="http://nerejda.livejournal.com/16964.html"/>
    <link rel="self" type="text/xml" href="http://nerejda.livejournal.com/data/atom/?itemid=16964"/>
    <title>Jan Grzegorczyk i jego trylogia o przypadkach księdza Grosera</title>
    <published>2008-09-26T09:11:44Z</published>
    <updated>2009-01-31T03:34:18Z</updated>
    <category term="ksiądz groser"/>
    <category term="jan grzegorczyk"/>
    <category term="książki"/>
    <content type="html">&lt;br /&gt;&lt;p style="margin: 0cm 0cm 0pt;" class="MsoNormal"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; font-family: Arial;"&gt;&amp;bdquo;Pewnego dnia może wyrzuciło na brzeg tysiące meduz. Szedł facet i kiedy zobaczył, jak schnął na słońcu, zaczął wrzucać je do wody. Zaczepiła go&amp;hellip; dziewczyna i spytała: &amp;bdquo;Po co pan to robi? To bez sensu. Nie uratuje pan tysięcy meduz&amp;rdquo;. &amp;bdquo;Pewnie nie, ale dla tych, kt&amp;oacute;re uratuję, to ma sens.&amp;rdquo; *&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p style="margin: 0cm 0cm 0pt;" class="MsoNormal"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; font-family: Arial;"&gt;&lt;o:p&gt;&amp;nbsp;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p style="margin: 0cm 0cm 0pt;" class="MsoNormal"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; font-family: Arial;"&gt;Zaniedbałam ostatnio książki, w sensie pisania o tych, kt&amp;oacute;re miałam okazję przeczytać. I skoro nie mam żadnego natchnienia na pisanie (biedne te moje teksty, utknęły), to może chociaż zrobię to.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p style="margin: 0cm 0cm 0pt;" class="MsoNormal"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; font-family: Arial;"&gt;&lt;o:p&gt;&amp;nbsp;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p style="margin: 0cm 0cm 0pt;" class="MsoNormal"&gt;&amp;nbsp;&lt;/p&gt;&lt;p style="margin: 0cm 0cm 0pt;" class="MsoNormal"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; font-family: Arial;"&gt;&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p&gt;&amp;nbsp;&lt;/p&gt;&lt;a name="cutid1"&gt;&lt;/a&gt;&lt;p style="margin: 0cm 0cm 0pt;" class="MsoNormal"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; font-family: Arial;"&gt;Nie będę rozdrabniać się na drobne (przyczyn z łatwością można doszukać się w moim dzisiejszym lenistwie), więc opiszę od razu całą trylogię Jana Grzegorczyka o przypadkach księdza Grosera, w skład kt&amp;oacute;rej wchodzą: &amp;bdquo;Adieu&amp;rdquo;, &amp;bdquo;Trufle&amp;rdquo;, &amp;bdquo;Cudze pole&amp;rdquo;. Mi osobiście najbardziej odpowiadał tom trzeci, nie tylko dlatego że wydaje mi się najbardziej dojrzały pod względem technicznym, ale przez ładunek nadziei, jaki akurat w tamtej chwili był mi tak potrzebny, a kt&amp;oacute;ry z łatwością znalazłam. Być może wracając kiedyś do całości zmienię zdanie, na razie jest dobrze tak jak jest.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p style="margin: 0cm 0cm 0pt;" class="MsoNormal"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; font-family: Arial;"&gt;&lt;o:p&gt;&amp;nbsp;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p style="margin: 0cm 0cm 0pt;" class="MsoNormal"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; font-family: Arial;"&gt;Przypadki księdza Grosera &amp;ndash; w skr&amp;oacute;cie można by powiedzieć, że o tym jest cała ta historia, ale przez wszystkie strony przewija się cała plejada bohater&amp;oacute;w, każdy inny, z własnymi problemami, kłopotami, osobowością, że jednak to nie do końca prawda. Autor pokazuje cały przekr&amp;oacute;j społeczeństwa: od uczni&amp;oacute;w, aż po sędzi&amp;oacute;w na meczach piłkarskich. Potajemne konszachty, zawiść, udawana przyjaźń, niechęć, plotki, czyli wszystko, co możemy znaleźć w codziennym życiu, a co ma taki wielki wpływ na nasze losy. Polska, ta prawdziwa, z polityką w tle, widziana oczami zwykłych ludzi.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p style="margin: 0cm 0cm 0pt;" class="MsoNormal"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; font-family: Arial;"&gt;&lt;o:p&gt;&amp;nbsp;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p style="margin: 0cm 0cm 0pt;" class="MsoNormal"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; font-family: Arial;"&gt;Powieści te wchodzą w pewne tabu, wypełniają pustkę, o jakiej często m&amp;oacute;wi się po kryjomu, lecz nigdy głośno. Problemy księży &amp;ndash; i to nie tylko te codzienne kłopoty z parafianami, ale r&amp;oacute;wnież te duchowe: zwątpienie, samotność, niemożność podjęcia decyzji, celibat, pragnienie bliskości, problemy z przełożonymi, patriarchalne (i autokratyczne) stosunki panujące w kościele &amp;ndash; pokazują, że gł&amp;oacute;wni bohaterowie też są ludźmi, o czym często wygodnie nam zapominać, oskarżając ich o r&amp;oacute;żne brzydkie sprawy. Skala poruszanych problem&amp;oacute;w jest ogromna &amp;ndash; każdy znajdzie coś dla siebie.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p style="margin: 0cm 0cm 0pt;" class="MsoNormal"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; font-family: Arial;"&gt;&lt;o:p&gt;&amp;nbsp;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p style="margin: 0cm 0cm 0pt;" class="MsoNormal"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; font-family: Arial;"&gt;I cała ta historia mogłaby by być opowiedziana w tonie bardzo poważnym, bo przecież taką problematykę porusza, a jednak nie! Humor i zrozumienie, ogromna sympatia dla ludzi i ich grzeszk&amp;oacute;w przebija przez wszystkie strony. Bardzo dużo w niej nadziej i wiary, że jednak, mimo wszystko ludzie są dobrze, że czasami po prostu błądzą i odnajdują drogę właśnie dzięki innym.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;To książka o ludziach, sensie ich życia, poszukiwaniu prawdy, szczęścia, pr&amp;oacute;ba odnalezienia odpowiedzi, jak żyć mimo kolejnych przeciwności losu. O nadziei, zwątpieniu, o małych sprawach, kt&amp;oacute;re urastają do rangi ogromnych problem&amp;oacute;w, o wielkich sprawach, o jakich zapominamy w codziennym życiu.&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p style="margin: 0cm 0cm 0pt;" class="MsoNormal"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; font-family: Arial;"&gt;&lt;o:p&gt;&amp;nbsp;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p style="margin: 0cm 0cm 0pt;" class="MsoNormal"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; font-family: Arial;"&gt;I choć początkowo styl pisania Grzegorczyka mi nie leżał, wydawał się zbyt prosty, to jednak teraz wiem, że właśnie dzięki temu tkwi w niej urok. Nie trzeba wielkich sł&amp;oacute;w, długich skomplikowanych, literacko pięknych zdań z mn&amp;oacute;stwem ozdobnik&amp;oacute;w, żeby powiedzieć, przekazać coś interesującego, coś, co zainteresuje na tyle, że nie będzie się chciało odkładać książki, p&amp;oacute;ki nie skończy się seria.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p style="margin: 0cm 0cm 0pt;" class="MsoNormal"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; font-family: Arial;"&gt;&lt;o:p&gt;&amp;nbsp;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p style="margin: 0cm 0cm 0pt;" class="MsoNormal"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; font-family: Arial;"&gt;*fragment &amp;bdquo;Cudzego pola&amp;rdquo; Jana Grzegorczyka.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p style="margin: 0cm 0cm 0pt;" class="MsoNormal"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; font-family: Arial;"&gt;&lt;o:p&gt;&amp;nbsp;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;</content>
  </entry>
  <entry>
    <id>urn:lj:livejournal.com:atom1:nerejda:12570</id>
    <link rel="alternate" type="text/html" href="http://nerejda.livejournal.com/12570.html"/>
    <link rel="self" type="text/xml" href="http://nerejda.livejournal.com/data/atom/?itemid=12570"/>
    <title>Zmiana wystroju</title>
    <published>2008-09-13T11:52:01Z</published>
    <updated>2008-09-13T15:40:13Z</updated>
    <category term="ana"/>
    <category term="lj"/>
    <category term="zmiana wyglądu"/>
    <category term="jesień"/>
    <content type="html">Doszłam do wniosku, że skoro posprzatałam w pokoju (podłoga tak się błyszczy, że boję się na nią wejść, żeby się nie poślizgnąć) a porządkowanie dysku powoli zmierza w stronę zachodzącego słońca, to trzeba by było r&amp;oacute;wnież jakoś uczcić:&lt;br /&gt;1. zbliżającą się jesień, czyli najukochańszą porę roku.&lt;br /&gt;2. przekonanie &lt;span class='ljuser ljuser-name_aileen_ana' lj:user='aileen_ana' style='white-space: nowrap;'&gt;&lt;a href='http://aileen-ana.livejournal.com/profile'&gt;&lt;img src='http://l-stat.livejournal.com/img/userinfo.gif' alt='[info]' width='17' height='17' style='vertical-align: bottom; border: 0; padding-right: 1px;' /&gt;&lt;/a&gt;&lt;a href='http://aileen-ana.livejournal.com/'&gt;&lt;b&gt;aileen_ana&lt;/b&gt;&lt;/a&gt;&lt;/span&gt;&amp;nbsp;do założenia LJ&lt;br /&gt;3. pozbycia się kuzyn&amp;oacute;w, kt&amp;oacute;rymi zobowiązałam się zajmować wczoraj (zapamiętać: NIE&amp;nbsp;ROBIĆ tego nigdy więcej!)&lt;br /&gt;4. dobry humor wywołany jutrzejszą imprezą&lt;br /&gt;5. nagły przypływ entuzjazmu&lt;br /&gt;i zmienić wystr&amp;oacute;j mojego LJ. Wrzuciłam nowe obrazki i zmieniłam leśną scenerię na bardziej jesienną. Resztę drobiazg&amp;oacute;w pozmieniam, jak wr&amp;oacute;cę, bo teraz muszę pędzić na autobus (&lt;span class='ljuser ljuser-name_aileen_ana' lj:user='aileen_ana' style='white-space: nowrap;'&gt;&lt;a href='http://aileen-ana.livejournal.com/profile'&gt;&lt;img src='http://l-stat.livejournal.com/img/userinfo.gif' alt='[info]' width='17' height='17' style='vertical-align: bottom; border: 0; padding-right: 1px;' /&gt;&lt;/a&gt;&lt;a href='http://aileen-ana.livejournal.com/'&gt;&lt;b&gt;aileen_ana&lt;/b&gt;&lt;/a&gt;&lt;/span&gt;&amp;nbsp;na mnie czeka, a ma takie pyszne ciasto przygotowane specjalnie dla mnie!).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Żabki nie zmieniam, choć nie bardzo pasuje do nowego wyglądu, za bardzo ją lubię.</content>
  </entry>
  <entry>
    <id>urn:lj:livejournal.com:atom1:nerejda:10083</id>
    <link rel="alternate" type="text/html" href="http://nerejda.livejournal.com/10083.html"/>
    <link rel="self" type="text/xml" href="http://nerejda.livejournal.com/data/atom/?itemid=10083"/>
    <title>Znalezione na dysku - część II</title>
    <published>2008-09-01T16:35:28Z</published>
    <updated>2009-01-31T03:22:21Z</updated>
    <category term="protokoły"/>
    <category term="głupota"/>
    <category term="absurdy"/>
    <category term="śmieszne"/>
    <content type="html">&lt;p&gt;&lt;br /&gt;A teraz przyszła pora na nasze rodzime absurdy.&lt;br /&gt;Nie będą to jednak prawa, lecz teksty, kt&amp;oacute;re &lt;u&gt;naprawdę &lt;/u&gt;padły w polskim sądzie. Wszystkie uzyskane dzięki poczuciu humoru mojego znajomego, kt&amp;oacute;ry jest protokolantem. Postanowił zachować je dla potomności i w swojej łaskawości podzielił się nimi w szerszym gronie. Dane uzyskane między 2004-2006 rokiem.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ale ad rem:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;P - pytanie&lt;br /&gt;O - odpowiedź&lt;br /&gt;&amp;nbsp;&lt;/p&gt;&lt;a name="cutid1"&gt;&lt;/a&gt;&lt;p&gt;&lt;br /&gt;P: Ile razy popełniał pan samob&amp;oacute;jstwo? &lt;br /&gt;O: Tak ze cztery razy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;P: Jak zakończyło się Pani pierwsze małżeństwo? &lt;br /&gt;O: Śmiercią. &lt;br /&gt;P: Czyja śmiercią? &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span&gt;P: Kiedy są Pana urodziny? &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span&gt;O: 15 lipca.&lt;br /&gt;P: Kt&amp;oacute;rego roku? &lt;br /&gt;O: Każdego roku. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;P: Panie Doktorze, ilu autopsji dokonał Pan na zwłokach? &lt;br /&gt;O: Wszystkie moje autopsje dokonuje na zwłokach. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;P: Ile lat ma Pani syn, ten, kt&amp;oacute;ry z Panią mieszka? &lt;br /&gt;O: 38 albo 35, stale mi się myli. &lt;br /&gt;P: Jak długo on już z Panią mieszka &lt;br /&gt;O: 45 lat. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;P: Panie Doktorze, zanim rozpoczął Pan autopsje, zbadał Pan puls? &lt;br /&gt;O: Nie. &lt;br /&gt;P: Zmierzył Pan ciśnienie? &lt;br /&gt;O: Nie. &lt;br /&gt;P: sprawdził Pan oddech? &lt;br /&gt;O: Nie. &lt;br /&gt;P: A wiec jest możliwe, ze pacjent jeszcze żył, kiedy dokonywał Pan autopsji? &lt;br /&gt;O: Nie. &lt;br /&gt;P: Jak może być Pan tak pewny, Panie Doktorze? &lt;br /&gt;O: Ponieważ jego m&amp;oacute;zg stal w słoju na moim stole. &lt;br /&gt;P: Ale czy pomimo to, mogło być możliwe, ze pacjent był jeszcze przy życiu? &lt;br /&gt;O: Tak, było możliwe, że jeszcze żył i praktykował gdzieś jako adwokat. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;P: Może Pani opisać ta osobę? &lt;br /&gt;O: On był średniego wzrostu i miał brodę. &lt;br /&gt;P: Czy to była kobieta, czy mężczyzna? &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;P: Na wszystkie pytania musisz odpowiedzieć słownie, OK? Do kt&amp;oacute;rej szkoły chodziłeś? &lt;br /&gt;O: Słownie. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;P: Ta amnezja ogranicza całkowicie Pana zdolność do zapamiętywania? &lt;br /&gt;O: Tak. &lt;br /&gt;P: W jaki spos&amp;oacute;b się ona objawia? &lt;br /&gt;O: Ja zapominam. &lt;br /&gt;P: Pan zapomina. Może nam Pan podać jakiś przykład czegoś, co Pan zapomniał? &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;P: Przypomina sobie Pan, o kt&amp;oacute;rej zaczął Pan autopsje? &lt;br /&gt;O: Autopsje zacząłem o godzinie 8:30.? &lt;br /&gt;O: Czy Pan &amp;quot;X&amp;quot; był wtedy martwy? &lt;br /&gt;O: Nie, siedział na stole i dziwił się, dlaczego dokonuję na nim autopsji. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;P: Jestem pewien, ze jest pan uczciwym i inteligentnym człowiekiem... &lt;br /&gt;O: Dziękuję. Gdyby nie obowiązywała mnie przysięga, odwzajemniłbym komplement. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;P: I co się stało potem? &lt;br /&gt;O: Powiedzał: musze cię zabić, bo m&amp;oacute;głbyś mnie rozpoznać. &lt;br /&gt;P: I zabił Pana? &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I tym jakże pozytywnym pytaniem kończę na dziś.&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;</content>
  </entry>
  <entry>
    <id>urn:lj:livejournal.com:atom1:nerejda:9858</id>
    <link rel="alternate" type="text/html" href="http://nerejda.livejournal.com/9858.html"/>
    <link rel="self" type="text/xml" href="http://nerejda.livejournal.com/data/atom/?itemid=9858"/>
    <title>Znalezione na dysku</title>
    <published>2008-09-01T16:18:46Z</published>
    <updated>2009-01-31T03:22:05Z</updated>
    <category term="idiotyczne prawa"/>
    <category term="porządki"/>
    <category term="śmieszne"/>
    <content type="html">&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;span&gt;&lt;br /&gt;Już drugi dzień robię porządek na dysku i jak na razie końca nie widać. Ciekawe, czy do przyszłego miesiąca się wyrobię? Mam nadzieję, że tak, ale nie o tym rzecz. Przeszukując foldery (skąd ich się tyle wzięło?), natknęłam się na mały tekst w Wordzie - sama nie wiem, skąd to wytrzasnęłam, może z Wikimedii? - zresztą nieważne, ważne, że jest. Ha! Oto on:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-size: x-small;"&gt;&lt;a name="cutid1"&gt;&lt;/a&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;Według prawa islamskiego śmiertelnym grzechem jest, gdy po odbyciu stosunku seksualnego z owcą zjemy jej mięso.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;em&gt;No tak, trzeba chronić owcę przed morderstwem po nieudanym stosunku.&lt;/em&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W Libanie mężczyźni mają prawo do uprawiania stosunk&amp;oacute;w seksualnych ze zwierzętami, jednak zwierzęta te muszą być samicami. Uprawianie seksu z zwierzętami płci męskiej jest z kolei karane śmiercią. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;em&gt;To się nazywa dyskryminacja osobnik&amp;oacute;w męskich. No jak tak można - owca może a baran już nie?&lt;/em&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Muzułmanom zabrania się patrzenia na genitalia zwłok. Dotyczy to także pracownik&amp;oacute;w prosektorium. &lt;br /&gt;Organy seksualne zmarłych os&amp;oacute;b muszą być przykryte cegłą albo deską. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;em&gt;Cegiełkę tu, cegiełkę tam... kurcze, zabrakło cegiełek. Tylko kto je kładł, skoro nie wolno im patrzeć?&lt;br /&gt;A co jeśli ktoś musi zidentyfikować zwłoki krewnego, kt&amp;oacute;ry miał tatuaż w takim hm... strategicznym miejscu albo w pobliżu?&lt;/em&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W Indonezji karą za masturbacje jest ścięcie głowy. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;em&gt;Brak sł&amp;oacute;w. Zapomnieli jeszcze ostrzec, że od tego ręce usychają, robią się wrzody i wszelkie inne schorzenia...&lt;/em&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W Guamie są mężczyźni kt&amp;oacute;rych pracą jest rozdziewiczanie młodych kobiet. Jeżdżą po kraju i za odpowiednią opłatą uprawiają z nimi seks. Kobiety są zadowolone, gdyż tamtejsze prawo zabrania dziewicom wychodzić za mąż.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;em&gt;Co za rozpusta!&lt;/em&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W Hong Kongu jest takie prawo że zdradzona kobieta może zgodnie z prawem zabić swojego męża. Uczynić to jednak może tylko gołymi rękoma.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;em&gt;A facet nie może? Normalna dyskryminacja.&lt;/em&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W Liverpool w Anglii sprzedawczynie mogą być rozebrane do pasa, jednak tylko w sklepach z owocami egzotycznymi. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;em&gt;I już wiem, skąd się wzięło określenie &amp;quot;melony&amp;quot;.&lt;/em&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W Cali, w Kolumbii kobieta może uprawiać seks tylko z własnym mężem, a ten pierwszy raz musi być w obecności matki panny młodej, kt&amp;oacute;ra ma być świadkiem skonsumowania małżeństwa.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;em&gt;Toż to uraz na całe życie. A co jak się biedny pan młody zestracha przed teściową i nie zabłyśnie?&lt;/em&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W Santa Cruz w Boliwi mężczyźni mogą zgodnie z prawem uprawiać seks z kobietą oraz jej c&amp;oacute;rką w tym samym czasie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;em&gt;Propagują tr&amp;oacute;jkąciki! No... ładnie.&lt;/em&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A u nas w Polsce... absurd za absurdem&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;</content>
  </entry>
  <entry>
    <id>urn:lj:livejournal.com:atom1:nerejda:9485</id>
    <link rel="alternate" type="text/html" href="http://nerejda.livejournal.com/9485.html"/>
    <link rel="self" type="text/xml" href="http://nerejda.livejournal.com/data/atom/?itemid=9485"/>
    <title>"W rzekę słodką" Patricia Henley</title>
    <published>2008-08-31T11:54:56Z</published>
    <updated>2009-01-31T03:21:43Z</updated>
    <category term="rzeka"/>
    <category term="książki"/>
    <category term="patricia henley"/>
    <content type="html">&lt;br /&gt;&amp;quot;Każdy dźwięk był dla niego bogaty w treść. Interpretacji poddawał zar&amp;oacute;wno załamanie oddechu i najcichsze westchnienie, jak i pauzę, gdy zastanawiała się nad odpowiedzią. Nagłe zamilknięcie też miało swoją wymowę.&amp;quot; *&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Do książki Patrici Henley sięgnęłam przypadkiem. Całkowity przypadek, tego dnia byłam dość przybita i na poprawę nastroju postanowiłam zrobić zakupy. Zaciekawiła mnie okładka - wydawała się promienieć ciepłymi uczuciami. I mogę stwierdzić jedno - nie oszukałam się na niej.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a name="cutid1"&gt;&lt;/a&gt;Cała historia opowiedziana przez autorkę jest bardzo prosta, ale za to wykonanie po prostu świetne. Od pierwszego momentu historia mnie zauroczyła. Nie wiem, czy to za sprawą opis&amp;oacute;w, mieszania przeszłości z teraźniejszością, czy opis&amp;oacute;w. Chyba jednak opisy żądzą. Ważne, że nie mogłam się od niej oderwać. I choć zwykle czytanie historii obyczajowych nie należy do najczęściej wybieranych przeze mnie zajęć, to ta książka sprawiła, że być może zmienię zdanie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Barwne opisy, kt&amp;oacute;re sprawiają, że łatwo przychodzi wyobrazić sobie wszystkie sytuacje, ciekawie opisane uczucia bohater&amp;oacute;w, kt&amp;oacute;re nie nużą w najmniejszym stopniu. Delikatność i subtelność, z jaką autorka porusza niełatwe tematy, są naprawdę na mistrzowskim poziomie. Warto sięgnąć po tą książkę tylko dlatego, żeby zastanowić się nad tolerancją w naszym świecie. Kwestia wiary katolickiej, wychowania a zapatrywań społecznych na religię. Buddyzm i katolicyzm łączą&amp;nbsp;i oddziałowują na bohater&amp;oacute;w&amp;nbsp;r&amp;oacute;wnie niepostrzeżenie, jak&amp;nbsp;uczucia.&amp;nbsp;Miłość homoseksualna,&amp;nbsp;rodzicielska i relacje przyjacielskie&amp;nbsp;&amp;nbsp;są spoiwem wszystkich&amp;nbsp;bohater&amp;oacute;w, w niezwykły spos&amp;oacute;b wpątując ich w zawiłą sieć wzajemnych zależności. Pr&amp;oacute;bując znaleźć spos&amp;oacute;b, by poradzić sobie z przeszłością, kt&amp;oacute;ra daje o sobie znać, wszyscy szukają odpowiedzi. Najpiękniejsze są te historie, kt&amp;oacute;re opowiadają o ludziach. Tych prawdziwych. Warto sięgnąć po tą książkę, chociażby dlatego. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Historia przeszłości i teraźniejszości splata się w jedną opowieść - opowieść o życiu, takim, jakie jest naprawdę, z codziennymi niełatwymi wyborami i konsekwencjami dawnych decyzji. Barwny i szczeg&amp;oacute;łowy opis Sajgonu podczas wojny w Wietnamie, problem życia we dwoje, tajemnic i sekret&amp;oacute;w,&amp;nbsp;tolerancja i jej brak, kt&amp;oacute;ra dotyka nas na co dzień &amp;nbsp;- wszystko to można znaleźć w &amp;quot;W rzekę słodką&amp;quot;. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;*fragment książki w tłumaczeniu Marii Muller.</content>
  </entry>
  <entry>
    <id>urn:lj:livejournal.com:atom1:nerejda:4013</id>
    <link rel="alternate" type="text/html" href="http://nerejda.livejournal.com/4013.html"/>
    <link rel="self" type="text/xml" href="http://nerejda.livejournal.com/data/atom/?itemid=4013"/>
    <title>"Droga" Cormac McCarthy</title>
    <published>2008-07-12T16:14:08Z</published>
    <updated>2009-01-31T03:15:01Z</updated>
    <category term="cormac mccarthy"/>
    <category term="droga"/>
    <category term="książki"/>
    <content type="html">&lt;span style="font-size: 10pt; font-family: Arial;"&gt;&lt;p style="margin: 0cm 0cm 0pt;" class="MsoNormal"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; font-family: Arial;"&gt;&lt;br /&gt;&amp;quot;Świat kurczący się do surowego rdzenia rozczłonkowanych byt&amp;oacute;w. Nazwy śladem przedmiot&amp;oacute;w odchodzące z wolna w niepamięć. Kolory. Nazwy ptak&amp;oacute;w. Jedzenie. I w końcu to, co człowiek uważał za prawdę. Kruchsze, niżby można sądzić. Jak wiele już przepadło? Święty idiom obdarty z desygnat&amp;oacute;w, a więc z własnej realności. Ubywa go, jakby był czymś usiłującym zachować ciepło. Z czasem zamigocze po raz ostatni i zgaśnie na zawsze.&amp;quot; *&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;Książka Cormaca McCarthy'ego to jedna z najlepszych książek, jaką ostatnio miałam przyjemność czytać. To po prostu ewenement na rynku czytelniczym, kt&amp;oacute;ry zachwyca swoją głębią i niepowtarzalnością. Od pierwszej strony przykuwa uwagę i nie pozwala się od siebie oderwać aż do samego końca. Nie waham się nazwać tej książki dziełem wybitnym, jednym z arcydzieł naszych czas&amp;oacute;w. Polecam ją każdemu, kto ceni prostotę a jednocześnie skomplikowaną grę, jaką może prowadzić autor z czytelnikiem.&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; font-family: Arial;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;a name="cutid1"&gt;&lt;/a&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; font-family: Arial;"&gt;&lt;p style="margin: 0cm 0cm 0pt;" class="MsoNormal"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; font-family: Arial;"&gt;&lt;br /&gt;Opowieść o skazanej na klęskę tragicznej wędr&amp;oacute;wce człowieka, kt&amp;oacute;ry pr&amp;oacute;buje przeżyć. Nie dla siebie, lecz dla chłopca &amp;ndash; swojego syna. Ponura i bardzo smutna historia wędrowca, kt&amp;oacute;ry usiłuje zachować swojego syna, dać mu szansę na życie. W przerażającym świecie, gdzie dobro i dobrzy ludzie są gatunkiem zagrożonym wymarciem, jego walka jest z g&amp;oacute;ry skazana na porażkę, a jednak bohater się nie poddaje. Walczy nie dla siebie, lecz dla jedynej istoty, kt&amp;oacute;ra ma jakkolwiek małą szansę na przeżycie, to jednak ją ma.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zapomniano o dawnych, ważnych ideałach, o humanizmie, człowieczeństwie, ten świat to prawdziwa historia, kt&amp;oacute;ra przeraża swoją realnością. Łatwo przychodzi wyobrazić sobie to, co przedstawia autor. Świat, w kt&amp;oacute;rym drugi człowiek jest staje się nie istotą myślącą, lecz zwykłym posiłkiem. Łatwo wyzbyto się przyzwoitości, moralności czy innych zasad, tym światem rządzi tylko jedna reguła &amp;ndash; przeżyć, nieważne za jaką cenę. Wędr&amp;oacute;wka przez ziemie dw&amp;oacute;jki bohater&amp;oacute;w ujawnia z całą brutalnością prawdę. Jedyną nadzieją może być zachowanie dziecka, kt&amp;oacute;remu udało się zachować czystość serca w tym okropnym &lt;span style=""&gt;&amp;nbsp;&lt;/span&gt;świecie. Ale c&amp;oacute;ż znaczy jedno dziecko?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Napisana zaskakująco pięknym językiem, zachwycającym swym urokiem i precyzją. Na szczeg&amp;oacute;lną uwagę zasługują opisy &amp;ndash; kt&amp;oacute;re uwodzą swoją czarownością, niczym poezja przeniesiona w prozatorski tekst. Amerykański pisarz nazywa na nowo świat pełen szarości i czerni, nadaje mu wiele odcieni i barw, każdemu nadając własne znaczenie.&lt;br /&gt;Autor nie używa wielkich sł&amp;oacute;w, posługując się prostotą, kt&amp;oacute;ra przemawia o wiele głośniej niż wielkie słowa. Paradoksalnie cała historia jest jednocześnie smutna i ciepła, z łatwością angażuje czytelnika w sw&amp;oacute;j świat i zmusza do rozmyślań. Nie pozwala przejść koło siebie obojętnie. Obnaża prawdę o człowieku, bez otoczki wielkich sł&amp;oacute;w, jakimi posługujemy się opisując, czym tak naprawdę jest człowiek. Autor rezygnuje z całej tej obłudnej i wzniosłej retoryki, przytacza historię, kt&amp;oacute;ra ujawnia wszystkie najgorsze ludzkie instynkty, kt&amp;oacute;re łatwo wychodzą na światło dzienne, kiedy najważniejsze jest przeżycie.&amp;nbsp;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Książka nie oferuje pocieszenia, ani nawet szansy na szczęśliwe zakończenie, choć wydawać się by mogło, że jest inaczej. Jednak kiedy przyjdzie zastanowić się, czy naprawdę koniec oznacza hollywoodzki happy end okaże się, iż wcale nie. Przygarnięty chłopiec będzie musiał żyć w tym samym świecie, ale pozbawiony już troskliwej opieki ojca. Zostanie zmuszony do znalezienia własnej drogi w tym świecie, kt&amp;oacute;ry jest jego, bez wspomnień, jakie posiadał ojciec, ze złudzeniami i fantazjami o świecie, kt&amp;oacute;ry kiedyś istniał&amp;hellip; a kt&amp;oacute;ry nigdy nie wr&amp;oacute;ci.&lt;br /&gt;Czy przerażająca wizja jest prawdziwa? Jak najbardziej, prawdopodobnie właśnie taki będzie świat, gdy na ziemi zdarzy się jakaś katastrofa. &amp;quot;Droga&amp;quot; pomaga uświadomić, jakie mamy szczęście, że żyjemy we wsp&amp;oacute;łczesnym świecie, nie pozbawionym oczywiście&amp;nbsp;wad, ale jednocześnie takim, w kt&amp;oacute;rym łatwo przychodzi znaleźć to, czego szukamy w życiu, dającym nadzieję na lepszą przyszłość, o kt&amp;oacute;rej bohaterowie McCoarthy'ego nawet nie marzą.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br style="" /&gt;&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p style="margin: 0cm 0cm 0pt;" class="MsoNormal"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; font-family: Arial;"&gt;* Fragment książki w tłumaczeniu Roberta Sud&amp;oacute;ła&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p style="margin: 0cm 0cm 0pt;" class="MsoNormal"&gt;&amp;nbsp;&lt;/p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;</content>
  </entry>
  <entry>
    <id>urn:lj:livejournal.com:atom1:nerejda:2915</id>
    <link rel="alternate" type="text/html" href="http://nerejda.livejournal.com/2915.html"/>
    <link rel="self" type="text/xml" href="http://nerejda.livejournal.com/data/atom/?itemid=2915"/>
    <title>Książki a ja</title>
    <published>2008-06-29T09:30:52Z</published>
    <updated>2009-01-31T03:14:01Z</updated>
    <category term="książki"/>
    <category term="lista"/>
    <content type="html">&lt;p style="margin: 0cm 0cm 0pt;" class="MsoNormal"&gt;&lt;span lang="EN-US" style="font-size: 10pt; font-family: Arial;"&gt;&lt;br /&gt;The Big Read reckons that the average adult has only read 6 of the top 100 books they've printed. Well, let's see. &lt;/span&gt;&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;u1:p&gt;&lt;/u1:p&gt;&lt;/p&gt;&lt;p style="margin: 0cm 0cm 0pt;" class="MsoNormal"&gt;&lt;span&gt;&lt;u2:p&gt;&lt;span&gt;&lt;span lang="EN-US" style="font-size: 10pt; font-family: Arial;"&gt;&lt;u2:p&gt;&lt;/u2:p&gt;&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;u1:p&gt;&lt;/u1:p&gt;&lt;/u2:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p style="margin: 0cm 0cm 0pt;" class="MsoNormal"&gt;&lt;span&gt;&lt;span&gt;&lt;span lang="EN-US" style="font-size: 10pt; font-family: Arial;"&gt;1) Look at the list and bold those you have read. &lt;/span&gt;&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;u1:p&gt;&lt;/u1:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;u2:p&gt;&lt;/u2:p&gt;&lt;p style="margin: 0cm 0cm 0pt;" class="MsoNormal"&gt;&lt;span&gt;&lt;span&gt;&lt;span lang="EN-US" style="font-size: 10pt; font-family: Arial;"&gt;2) Italicise those you intend to read &lt;/span&gt;&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;u1:p&gt;&lt;/u1:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;u2:p&gt;&lt;/u2:p&gt;&lt;p style="margin: 0cm 0cm 0pt;" class="MsoNormal"&gt;&lt;span&gt;&lt;span&gt;&lt;span lang="EN-US" style="font-size: 10pt; font-family: Arial;"&gt;3) Underline the books you LOVE. &lt;/span&gt;&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;u1:p&gt;&lt;/u1:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;u2:p&gt;&lt;/u2:p&gt;&lt;p style="margin: 0cm 0cm 0pt;" class="MsoNormal"&gt;&lt;span&gt;&lt;span&gt;&lt;span lang="EN-US" style="font-size: 10pt; font-family: Arial;"&gt;4) Reprint this list in your own LJ so we can try and track down these people who've read 6 and force books upon them ;-) &lt;/span&gt;&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;u1:p&gt;&lt;/u1:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;u2:p&gt;&lt;/u2:p&gt;&lt;span&gt;&lt;u2:p&gt;&lt;span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;p style="margin: 0cm 0cm 0pt;" class="MsoNormal"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; font-family: Arial;"&gt;&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;a name="cutid1"&gt;&lt;/a&gt;&lt;p style="margin: 0cm 0cm 0pt;" class="MsoNormal"&gt;&lt;b style=""&gt;&lt;span lang="EN-US" style="font-size: 10pt; font-family: Arial;"&gt;1 Pride and Prejudice &amp;ndash; Jane Austen&lt;/span&gt;&lt;/b&gt;&lt;span lang="EN-US" style="font-size: 10pt; font-family: Arial;"&gt;&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p style="margin: 0cm 0cm 0pt;" class="MsoNormal"&gt;&lt;b style=""&gt;&lt;u&gt;&lt;span lang="EN-US" style="font-size: 10pt; font-family: Arial;"&gt;2 The Lord of the Rings - JRR Tolkien &lt;/span&gt;&lt;/u&gt;&lt;/b&gt;&lt;span lang="EN-US" style="font-size: 10pt; font-family: Arial;"&gt;&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p style="margin: 0cm 0cm 0pt;" class="MsoNormal"&gt;&lt;b style=""&gt;&lt;span lang="EN-US" style="font-size: 10pt; font-family: Arial;"&gt;3 Jane Eyre - Charlotte Bronte &lt;span style=""&gt;&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/b&gt;&lt;span lang="EN-US" style="font-size: 10pt; font-family: Arial;"&gt;&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p style="margin: 0cm 0cm 0pt;" class="MsoNormal"&gt;&lt;b style=""&gt;&lt;u&gt;&lt;span lang="EN-US" style="font-size: 10pt; font-family: Arial;"&gt;4 Harry Potter series - JK Rowling &lt;/span&gt;&lt;/u&gt;&lt;/b&gt;&lt;span lang="EN-US" style="font-size: 10pt; font-family: Arial;"&gt;&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p style="margin: 0cm 0cm 0pt;" class="MsoNormal"&gt;&lt;b style=""&gt;&lt;u&gt;&lt;span lang="EN-US" style="font-size: 10pt; font-family: Arial;"&gt;5 To Kill a Mockingbird - Harper Lee &lt;/span&gt;&lt;/u&gt;&lt;/b&gt;&lt;span lang="EN-US" style="font-size: 10pt; font-family: Arial;"&gt;&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p style="margin: 0cm 0cm 0pt;" class="MsoNormal"&gt;&lt;b style=""&gt;&lt;span lang="EN-US" style="font-size: 10pt; font-family: Arial;"&gt;6 The Bible &lt;/span&gt;&lt;/b&gt;&lt;span lang="EN-US" style="font-size: 10pt; font-family: Arial;"&gt;&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p style="margin: 0cm 0cm 0pt;" class="MsoNormal"&gt;&lt;span lang="EN-US" style="font-size: 10pt; font-family: Arial;"&gt;7 &lt;st1:place w:st="on"&gt;&lt;st1:placename w:st="on"&gt;Wuthering&lt;/st1:placename&gt; &lt;st1:placetype w:st="on"&gt;Heights&lt;/st1:placetype&gt;&lt;/st1:place&gt; - Emily Bronte &lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p style="margin: 0cm 0cm 0pt;" class="MsoNormal"&gt;&lt;b style=""&gt;&lt;u&gt;&lt;span lang="EN-US" style="font-size: 10pt; font-family: Arial;"&gt;8 Nineteen Eighty Four - George Orwell &lt;/span&gt;&lt;/u&gt;&lt;/b&gt;&lt;span lang="EN-US" style="font-size: 10pt; font-family: Arial;"&gt;&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p style="margin: 0cm 0cm 0pt;" class="MsoNormal"&gt;&lt;span lang="EN-US" style="font-size: 10pt; font-family: Arial;"&gt;9 His Dark Materials - Philip Pullman&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p style="margin: 0cm 0cm 0pt;" class="MsoNormal"&gt;&lt;span lang="EN-US" style="font-size: 10pt; font-family: Arial;"&gt;10 Great Expectations - Charles Dickens &lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p style="margin: 0cm 0cm 0pt;" class="MsoNormal"&gt;&lt;span lang="EN-US" style="font-size: 10pt; font-family: Arial;"&gt;11 Little Women - Louisa M Alcott &lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p style="margin: 0cm 0cm 0pt;" class="MsoNormal"&gt;&lt;b style=""&gt;&lt;span lang="EN-US" style="font-size: 10pt; font-family: Arial;"&gt;12 Tess of the D'Urbervilles - Thomas Hardy &lt;/span&gt;&lt;/b&gt;&lt;span lang="EN-US" style="font-size: 10pt; font-family: Arial;"&gt;&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p style="margin: 0cm 0cm 0pt;" class="MsoNormal"&gt;&lt;i style=""&gt;&lt;span lang="EN-US" style="font-size: 10pt; font-family: Arial;"&gt;13 Catch 22 - Joseph Heller &lt;/span&gt;&lt;/i&gt;&lt;span lang="EN-US" style="font-size: 10pt; font-family: Arial;"&gt;&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p style="margin: 0cm 0cm 0pt;" class="MsoNormal"&gt;&lt;b style=""&gt;&lt;span lang="EN-US" style="font-size: 10pt; font-family: Arial;"&gt;14 Complete Works of Shakespeare &lt;/span&gt;&lt;/b&gt;&lt;span lang="EN-US" style="font-size: 10pt; font-family: Arial;"&gt;&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p style="margin: 0cm 0cm 0pt;" class="MsoNormal"&gt;&lt;i style=""&gt;&lt;span lang="EN-US" style="font-size: 10pt; font-family: Arial;"&gt;15 Rebecca - Daphne Du Maurier &lt;/span&gt;&lt;/i&gt;&lt;span lang="EN-US" style="font-size: 10pt; font-family: Arial;"&gt;&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p style="margin: 0cm 0cm 0pt;" class="MsoNormal"&gt;&lt;b style=""&gt;&lt;span lang="EN-US" style="font-size: 10pt; font-family: Arial;"&gt;16 The Hobbit - JRR Tolkien &lt;/span&gt;&lt;/b&gt;&lt;span lang="EN-US" style="font-size: 10pt; font-family: Arial;"&gt;&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p style="margin: 0cm 0cm 0pt;" class="MsoNormal"&gt;&lt;b style=""&gt;&lt;span lang="EN-US" style="font-size: 10pt; font-family: Arial;"&gt;17 Birdsong - Sebastian Faulks &lt;/span&gt;&lt;/b&gt;&lt;span lang="EN-US" style="font-size: 10pt; font-family: Arial;"&gt;&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p style="margin: 0cm 0cm 0pt;" class="MsoNormal"&gt;&lt;span lang="EN-US" style="font-size: 10pt; font-family: Arial;"&gt;18 Catcher in the &lt;st1:city w:st="on"&gt;&lt;st1:place w:st="on"&gt;Rye&lt;/st1:place&gt;&lt;/st1:city&gt; - JD Salinger &lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p style="margin: 0cm 0cm 0pt;" class="MsoNormal"&gt;&lt;span lang="EN-US" style="font-size: 10pt; font-family: Arial;"&gt;19 The Time Traveller's Wife - Audrey Niffenegger &lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p style="margin: 0cm 0cm 0pt;" class="MsoNormal"&gt;&lt;span lang="EN-US" style="font-size: 10pt; font-family: Arial;"&gt;20 Middlemarch - George Eliot &lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p style="margin: 0cm 0cm 0pt;" class="MsoNormal"&gt;&lt;i style=""&gt;&lt;span lang="EN-US" style="font-size: 10pt; font-family: Arial;"&gt;21 Gone With The Wind - Margaret Mitchell &lt;/span&gt;&lt;/i&gt;&lt;span lang="EN-US" style="font-size: 10pt; font-family: Arial;"&gt;&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p style="margin: 0cm 0cm 0pt;" class="MsoNormal"&gt;&lt;b style=""&gt;&lt;span lang="EN-US" style="font-size: 10pt; font-family: Arial;"&gt;22 The Great Gatsby - F Scott Fitzgerald &lt;/span&gt;&lt;/b&gt;&lt;span lang="EN-US" style="font-size: 10pt; font-family: Arial;"&gt;&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p style="margin: 0cm 0cm 0pt;" class="MsoNormal"&gt;&lt;b style=""&gt;&lt;span lang="EN-US" style="font-size: 10pt; font-family: Arial;"&gt;23 Bleak House - Charles Dickens &lt;/span&gt;&lt;/b&gt;&lt;span lang="EN-US" style="font-size: 10pt; font-family: Arial;"&gt;&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p style="margin: 0cm 0cm 0pt;" class="MsoNormal"&gt;&lt;i style=""&gt;&lt;span lang="EN-US" style="font-size: 10pt; font-family: Arial;"&gt;24 War and Peace - Leo Tolstoy &lt;/span&gt;&lt;/i&gt;&lt;span lang="EN-US" style="font-size: 10pt; font-family: Arial;"&gt;&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p style="margin: 0cm 0cm 0pt;" class="MsoNormal"&gt;&lt;span lang="EN-US" style="font-size: 10pt; font-family: Arial;"&gt;25 The Hitch Hiker's Guide to the Galaxy - Douglas Adams &lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p style="margin: 0cm 0cm 0pt;" class="MsoNormal"&gt;&lt;span lang="EN-US" style="font-size: 10pt; font-family: Arial;"&gt;26 Brideshead Revisited - Evelyn Waugh &lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p style="margin: 0cm 0cm 0pt;" class="MsoNormal"&gt;&lt;b style=""&gt;&lt;span lang="EN-US" style="font-size: 10pt; font-family: Arial;"&gt;27 Crime and Punishment - Fyodor Dostoyevsky &lt;/span&gt;&lt;/b&gt;&lt;span lang="EN-US" style="font-size: 10pt; font-family: Arial;"&gt;&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p style="margin: 0cm 0cm 0pt;" class="MsoNormal"&gt;&lt;i style=""&gt;&lt;span lang="EN-US" style="font-size: 10pt; font-family: Arial;"&gt;28 Grapes of Wrath - John Steinbeck &lt;/span&gt;&lt;/i&gt;&lt;span lang="EN-US" style="font-size: 10pt; font-family: Arial;"&gt;&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p style="margin: 0cm 0cm 0pt;" class="MsoNormal"&gt;&lt;b style=""&gt;&lt;u&gt;&lt;span lang="EN-US" style="font-size: 10pt; font-family: Arial;"&gt;29 &lt;st1:city w:st="on"&gt;&lt;st1:place w:st="on"&gt;Alice&lt;/st1:place&gt;&lt;/st1:city&gt; in Wonderland - Lewis Carroll &lt;/span&gt;&lt;/u&gt;&lt;/b&gt;&lt;span lang="EN-US" style="font-size: 10pt; font-family: Arial;"&gt;&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p style="margin: 0cm 0cm 0pt;" class="MsoNormal"&gt;&lt;i style=""&gt;&lt;span lang="EN-US" style="font-size: 10pt; font-family: Arial;"&gt;30 The Wind in the Willows - Kenneth Grahame &lt;/span&gt;&lt;/i&gt;&lt;span lang="EN-US" style="font-size: 10pt; font-family: Arial;"&gt;&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p style="margin: 0cm 0cm 0pt;" class="MsoNormal"&gt;&lt;i style=""&gt;&lt;span lang="EN-US" style="font-size: 10pt; font-family: Arial;"&gt;31 Anna Karenina - Leo Tolstoy &lt;/span&gt;&lt;/i&gt;&lt;span lang="EN-US" style="font-size: 10pt; font-family: Arial;"&gt;&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p style="margin: 0cm 0cm 0pt;" class="MsoNormal"&gt;&lt;b style=""&gt;&lt;span lang="EN-US" style="font-size: 10pt; font-family: Arial;"&gt;32 David Copperfield - Charles Dickens &lt;/span&gt;&lt;/b&gt;&lt;span lang="EN-US" style="font-size: 10pt; font-family: Arial;"&gt;&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p style="margin: 0cm 0cm 0pt;" class="MsoNormal"&gt;&lt;b style=""&gt;&lt;u&gt;&lt;span lang="EN-US" style="font-size: 10pt; font-family: Arial;"&gt;33 Chronicles of Narnia - CS Lewis &lt;/span&gt;&lt;/u&gt;&lt;/b&gt;&lt;span lang="EN-US" style="font-size: 10pt; font-family: Arial;"&gt;&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p style="margin: 0cm 0cm 0pt;" class="MsoNormal"&gt;&lt;b style=""&gt;&lt;u&gt;&lt;span lang="EN-US" style="font-size: 10pt; font-family: Arial;"&gt;34 Emma - Jane Austen &lt;/span&gt;&lt;/u&gt;&lt;/b&gt;&lt;span lang="EN-US" style="font-size: 10pt; font-family: Arial;"&gt;&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p style="margin: 0cm 0cm 0pt;" class="MsoNormal"&gt;&lt;b style=""&gt;&lt;span lang="EN-US" style="font-size: 10pt; font-family: Arial;"&gt;35 Persuasion - Jane Austen &lt;/span&gt;&lt;/b&gt;&lt;span lang="EN-US" style="font-size: 10pt; font-family: Arial;"&gt;&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p style="margin: 0cm 0cm 0pt;" class="MsoNormal"&gt;&lt;b style=""&gt;&lt;span lang="EN-US" style="font-size: 10pt; font-family: Arial;"&gt;36 The Lion, The Witch and The Wardrobe - CS Lewis &lt;/span&gt;&lt;/b&gt;&lt;span lang="EN-US" style="font-size: 10pt; font-family: Arial;"&gt;&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p style="margin: 0cm 0cm 0pt;" class="MsoNormal"&gt;&lt;span lang="EN-US" style="font-size: 10pt; font-family: Arial;"&gt;37 The Kite Runner - Khaled Hosseini &lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p style="margin: 0cm 0cm 0pt;" class="MsoNormal"&gt;&lt;i style=""&gt;&lt;span lang="EN-US" style="font-size: 10pt; font-family: Arial;"&gt;38 Captain Corelli's Mandolin - Louis De Bernieres &lt;/span&gt;&lt;/i&gt;&lt;span lang="EN-US" style="font-size: 10pt; font-family: Arial;"&gt;&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p style="margin: 0cm 0cm 0pt;" class="MsoNormal"&gt;&lt;b style=""&gt;&lt;span lang="EN-US" style="font-size: 10pt; font-family: Arial;"&gt;39 Memoirs of a Geisha - Arthur Golden &lt;/span&gt;&lt;/b&gt;&lt;span lang="EN-US" style="font-size: 10pt; font-family: Arial;"&gt;&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p style="margin: 0cm 0cm 0pt;" class="MsoNormal"&gt;&lt;span lang="EN-US" style="font-size: 10pt; font-family: Arial;"&gt;40 Winnie the Pooh - AA Milne &lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p style="margin: 0cm 0cm 0pt;" class="MsoNormal"&gt;&lt;b style=""&gt;&lt;u&gt;&lt;span lang="EN-US" style="font-size: 10pt; font-family: Arial;"&gt;41 Animal Farm - George Orwell &lt;/span&gt;&lt;/u&gt;&lt;/b&gt;&lt;span lang="EN-US" style="font-size: 10pt; font-family: Arial;"&gt;&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p style="margin: 0cm 0cm 0pt;" class="MsoNormal"&gt;&lt;b style=""&gt;&lt;span lang="EN-US" style="font-size: 10pt; font-family: Arial;"&gt;42 The Da Vinci Code - Dan Brown &lt;/span&gt;&lt;/b&gt;&lt;span lang="EN-US" style="font-size: 10pt; font-family: Arial;"&gt;&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p style="margin: 0cm 0cm 0pt;" class="MsoNormal"&gt;&lt;b style=""&gt;&lt;span lang="EN-US" style="font-size: 10pt; font-family: Arial;"&gt;43 One Hundred Years of Solitude - Gabriel Garcia Marquez &lt;/span&gt;&lt;/b&gt;&lt;span lang="EN-US" style="font-size: 10pt; font-family: Arial;"&gt;&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p style="margin: 0cm 0cm 0pt;" class="MsoNormal"&gt;&lt;st1:metricconverter productid="44 A" w:st="on"&gt;&lt;i style=""&gt;&lt;span lang="EN-US" style="font-size: 10pt; font-family: Arial;"&gt;44 A&lt;/span&gt;&lt;/i&gt;&lt;/st1:metricconverter&gt;&lt;i style=""&gt;&lt;span lang="EN-US" style="font-size: 10pt; font-family: Arial;"&gt; Prayer for Owen Meaney - John Irving &lt;/span&gt;&lt;/i&gt;&lt;span lang="EN-US" style="font-size: 10pt; font-family: Arial;"&gt;&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p style="margin: 0cm 0cm 0pt;" class="MsoNormal"&gt;&lt;b style=""&gt;&lt;span lang="EN-US" style="font-size: 10pt; font-family: Arial;"&gt;45 The Woman in White - Wilkie Collins &lt;/span&gt;&lt;/b&gt;&lt;span lang="EN-US" style="font-size: 10pt; font-family: Arial;"&gt;&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p style="margin: 0cm 0cm 0pt;" class="MsoNormal"&gt;&lt;b style=""&gt;&lt;span lang="EN-US" style="font-size: 10pt; font-family: Arial;"&gt;46 Anne of Green Gables - LM Montgomery &lt;/span&gt;&lt;/b&gt;&lt;span lang="EN-US" style="font-size: 10pt; font-family: Arial;"&gt;&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p style="margin: 0cm 0cm 0pt;" class="MsoNormal"&gt;&lt;span lang="EN-US" style="font-size: 10pt; font-family: Arial;"&gt;47 Far From The Madding Crowd - Thomas Hardy &lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p style="margin: 0cm 0cm 0pt;" class="MsoNormal"&gt;&lt;span lang="EN-US" style="font-size: 10pt; font-family: Arial;"&gt;48 The Handmaid's Tale - Margaret Atwood &lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p style="margin: 0cm 0cm 0pt;" class="MsoNormal"&gt;&lt;i style=""&gt;&lt;span lang="EN-US" style="font-size: 10pt; font-family: Arial;"&gt;49 Lord of the Flies - William Golding &lt;/span&gt;&lt;/i&gt;&lt;span lang="EN-US" style="font-size: 10pt; font-family: Arial;"&gt;&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p style="margin: 0cm 0cm 0pt;" class="MsoNormal"&gt;&lt;span lang="EN-US" style="font-size: 10pt; font-family: Arial;"&gt;50 Atonement - Ian McEwan &lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p style="margin: 0cm 0cm 0pt;" class="MsoNormal"&gt;&lt;span lang="EN-US" style="font-size: 10pt; font-family: Arial;"&gt;51 Life of Pi - Yann Martel &lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p style="margin: 0cm 0cm 0pt;" class="MsoNormal"&gt;&lt;b style=""&gt;&lt;span lang="EN-US" style="font-size: 10pt; font-family: Arial;"&gt;52 Dune - Frank Herbert &lt;/span&gt;&lt;/b&gt;&lt;span lang="EN-US" style="font-size: 10pt; font-family: Arial;"&gt;&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p style="margin: 0cm 0cm 0pt;" class="MsoNormal"&gt;&lt;span lang="EN-US" style="font-size: 10pt; font-family: Arial;"&gt;53 Cold Comfort Farm - Stella Gibbons &lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p style="margin: 0cm 0cm 0pt;" class="MsoNormal"&gt;&lt;b style=""&gt;&lt;span lang="EN-US" style="font-size: 10pt; font-family: Arial;"&gt;54 Sense and Sensibility - Jane Austen &lt;/span&gt;&lt;/b&gt;&lt;span lang="EN-US" style="font-size: 10pt; font-family: Arial;"&gt;&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p style="margin: 0cm 0cm 0pt;" class="MsoNormal"&gt;&lt;st1:metricconverter productid="55 A" w:st="on"&gt;&lt;span lang="EN-US" style="font-size: 10pt; font-family: Arial;"&gt;55 A&lt;/span&gt;&lt;/st1:metricconverter&gt;&lt;span lang="EN-US" style="font-size: 10pt; font-family: Arial;"&gt; Suitable Boy - Vikram Seth &lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p style="margin: 0cm 0cm 0pt;" class="MsoNormal"&gt;&lt;b style=""&gt;&lt;u&gt;&lt;span lang="EN-US" style="font-size: 10pt; font-family: Arial;"&gt;56 The Shadow of the Wind - Carlos Ruiz Zafon&lt;/span&gt;&lt;/u&gt;&lt;/b&gt;&lt;span lang="EN-US" style="font-size: 10pt; font-family: Arial;"&gt;&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p style="margin: 0cm 0cm 0pt;" class="MsoNormal"&gt;&lt;st1:metricconverter productid="57 A" w:st="on"&gt;&lt;b style=""&gt;&lt;span lang="EN-US" style="font-size: 10pt; font-family: Arial;"&gt;57 A&lt;/span&gt;&lt;/b&gt;&lt;/st1:metricconverter&gt;&lt;b style=""&gt;&lt;span lang="EN-US" style="font-size: 10pt; font-family: Arial;"&gt; Tale Of Two Cities - Charles Dickens &lt;/span&gt;&lt;/b&gt;&lt;span lang="EN-US" style="font-size: 10pt; font-family: Arial;"&gt;&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p style="margin: 0cm 0cm 0pt;" class="MsoNormal"&gt;&lt;span lang="EN-US" style="font-size: 10pt; font-family: Arial;"&gt;58 Brave &lt;st1:place w:st="on"&gt;New World&lt;/st1:place&gt; - Aldous Huxley &lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p style="margin: 0cm 0cm 0pt;" class="MsoNormal"&gt;&lt;span lang="EN-US" style="font-size: 10pt; font-family: Arial;"&gt;59 The Curious Incident of the Dog in the Night-time - Mark Haddon &lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p style="margin: 0cm 0cm 0pt;" class="MsoNormal"&gt;&lt;i style=""&gt;&lt;span lang="EN-US" style="font-size: 10pt; font-family: Arial;"&gt;60 Love In The Time Of Cholera - Gabriel Garcia Marquez &lt;/span&gt;&lt;/i&gt;&lt;span lang="EN-US" style="font-size: 10pt; font-family: Arial;"&gt;&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p style="margin: 0cm 0cm 0pt;" class="MsoNormal"&gt;&lt;b style=""&gt;&lt;span lang="EN-US" style="font-size: 10pt; font-family: Arial;"&gt;61 Of Mice and Men - John Steinbeck &lt;/span&gt;&lt;/b&gt;&lt;span lang="EN-US" style="font-size: 10pt; font-family: Arial;"&gt;&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p style="margin: 0cm 0cm 0pt;" class="MsoNormal"&gt;&lt;b style=""&gt;&lt;u&gt;&lt;span lang="EN-US" style="font-size: 10pt; font-family: Arial;"&gt;62 Lolita - Vladimir Nabokov &lt;/span&gt;&lt;/u&gt;&lt;/b&gt;&lt;span lang="EN-US" style="font-size: 10pt; font-family: Arial;"&gt;&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p style="margin: 0cm 0cm 0pt;" class="MsoNormal"&gt;&lt;b style=""&gt;&lt;span lang="EN-US" style="font-size: 10pt; font-family: Arial;"&gt;63 The Secret History - Donna Tartt &lt;/span&gt;&lt;/b&gt;&lt;span lang="EN-US" style="font-size: 10pt; font-family: Arial;"&gt;&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p style="margin: 0cm 0cm 0pt;" class="MsoNormal"&gt;&lt;span lang="EN-US" style="font-size: 10pt; font-family: Arial;"&gt;64 The Lovely Bones - Alice Sebold &lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p style="margin: 0cm 0cm 0pt;" class="MsoNormal"&gt;&lt;i style=""&gt;&lt;span lang="EN-US" style="font-size: 10pt; font-family: Arial;"&gt;65 Count of Monte Cristo - Alexandre Dumas &lt;/span&gt;&lt;/i&gt;&lt;span lang="EN-US" style="font-size: 10pt; font-family: Arial;"&gt;&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p style="margin: 0cm 0cm 0pt;" class="MsoNormal"&gt;&lt;i style=""&gt;&lt;span lang="EN-US" style="font-size: 10pt; font-family: Arial;"&gt;66 On The Road - Jack Kerouac &lt;/span&gt;&lt;/i&gt;&lt;span lang="EN-US" style="font-size: 10pt; font-family: Arial;"&gt;&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p style="margin: 0cm 0cm 0pt;" class="MsoNormal"&gt;&lt;span lang="EN-US" style="font-size: 10pt; font-family: Arial;"&gt;67 Jude the Obscure - Thomas Hardy &lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p style="margin: 0cm 0cm 0pt;" class="MsoNormal"&gt;&lt;b style=""&gt;&lt;span lang="EN-US" style="font-size: 10pt; font-family: Arial;"&gt;68 Bridget Jones' Diary - Helen Fielding &lt;/span&gt;&lt;/b&gt;&lt;span lang="EN-US" style="font-size: 10pt; font-family: Arial;"&gt;&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p style="margin: 0cm 0cm 0pt;" class="MsoNormal"&gt;&lt;span lang="EN-US" style="font-size: 10pt; font-family: Arial;"&gt;69 Midnight's Children - Salman Rushdie &lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p style="margin: 0cm 0cm 0pt;" class="MsoNormal"&gt;&lt;b style=""&gt;&lt;span lang="EN-US" style="font-size: 10pt; font-family: Arial;"&gt;70 Moby Dick - Herman Melville &lt;/span&gt;&lt;/b&gt;&lt;span lang="EN-US" style="font-size: 10pt; font-family: Arial;"&gt;&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p style="margin: 0cm 0cm 0pt;" class="MsoNormal"&gt;&lt;b style=""&gt;&lt;span lang="EN-US" style="font-size: 10pt; font-family: Arial;"&gt;71 Oliver Twist - Charles Dickens &lt;/span&gt;&lt;/b&gt;&lt;span lang="EN-US" style="font-size: 10pt; font-family: Arial;"&gt;&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p style="margin: 0cm 0cm 0pt;" class="MsoNormal"&gt;&lt;b style=""&gt;&lt;span lang="EN-US" style="font-size: 10pt; font-family: Arial;"&gt;72 Dracula - Bram Stoker &lt;/span&gt;&lt;/b&gt;&lt;span lang="EN-US" style="font-size: 10pt; font-family: Arial;"&gt;&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p style="margin: 0cm 0cm 0pt;" class="MsoNormal"&gt;&lt;b style=""&gt;&lt;span lang="EN-US" style="font-size: 10pt; font-family: Arial;"&gt;73 The &lt;st1:place w:st="on"&gt;&lt;st1:placename w:st="on"&gt;Secret&lt;/st1:placename&gt; &lt;st1:placetype w:st="on"&gt;Garden&lt;/st1:placetype&gt;&lt;/st1:place&gt; - Frances Hodgson Burnett &lt;span style=""&gt;&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/b&gt;&lt;span lang="EN-US" style="font-size: 10pt; font-family: Arial;"&gt;&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p style="margin: 0cm 0cm 0pt;" class="MsoNormal"&gt;&lt;span lang="EN-US" style="font-size: 10pt; font-family: Arial;"&gt;74 Notes From A &lt;st1:place w:st="on"&gt;&lt;st1:placename w:st="on"&gt;Small&lt;/st1:placename&gt; &lt;st1:placetype w:st="on"&gt;Island&lt;/st1:placetype&gt;&lt;/st1:place&gt; - Bill Bryson &lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p style="margin: 0cm 0cm 0pt;" class="MsoNormal"&gt;&lt;b style=""&gt;&lt;span lang="EN-US" style="font-size: 10pt; font-family: Arial;"&gt;75 Ulysses - James Joyce &lt;/span&gt;&lt;/b&gt;&lt;span lang="EN-US" style="font-size: 10pt; font-family: Arial;"&gt;&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p style="margin: 0cm 0cm 0pt;" class="MsoNormal"&gt;&lt;span lang="EN-US" style="font-size: 10pt; font-family: Arial;"&gt;76 The Bell Jar - Sylvia Plath &lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p style="margin: 0cm 0cm 0pt;" class="MsoNormal"&gt;&lt;span lang="EN-US" style="font-size: 10pt; font-family: Arial;"&gt;77 Swallows and Amazons - Arthur Ransome &lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p style="margin: 0cm 0cm 0pt;" class="MsoNormal"&gt;&lt;i style=""&gt;&lt;span lang="EN-US" style="font-size: 10pt; font-family: Arial;"&gt;78 Germinal - Emile Zola&lt;/span&gt;&lt;/i&gt;&lt;span lang="EN-US" style="font-size: 10pt; font-family: Arial;"&gt;&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p style="margin: 0cm 0cm 0pt;" class="MsoNormal"&gt;&lt;span lang="EN-US" style="font-size: 10pt; font-family: Arial;"&gt;79 Vanity Fair - William Makepeace Thackeray &lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p style="margin: 0cm 0cm 0pt;" class="MsoNormal"&gt;&lt;i style=""&gt;&lt;span lang="EN-US" style="font-size: 10pt; font-family: Arial;"&gt;80 Possession - AS Byatt &lt;/span&gt;&lt;/i&gt;&lt;span lang="EN-US" style="font-size: 10pt; font-family: Arial;"&gt;&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p style="margin: 0cm 0cm 0pt;" class="MsoNormal"&gt;&lt;st1:metricconverter productid="81 A" w:st="on"&gt;&lt;b style=""&gt;&lt;span lang="EN-US" style="font-size: 10pt; font-family: Arial;"&gt;81 A&lt;/span&gt;&lt;/b&gt;&lt;/st1:metricconverter&gt;&lt;b style=""&gt;&lt;span lang="EN-US" style="font-size: 10pt; font-family: Arial;"&gt; Christmas Carol - Charles Dickens &lt;/span&gt;&lt;/b&gt;&lt;span lang="EN-US" style="font-size: 10pt; font-family: Arial;"&gt;&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p style="margin: 0cm 0cm 0pt;" class="MsoNormal"&gt;&lt;span lang="EN-US" style="font-size: 10pt; font-family: Arial;"&gt;82 Cloud Atlas - David Mitchell&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p style="margin: 0cm 0cm 0pt;" class="MsoNormal"&gt;&lt;b style=""&gt;&lt;span lang="EN-US" style="font-size: 10pt; font-family: Arial;"&gt;83 The Color Purple - Alice Walker &lt;/span&gt;&lt;/b&gt;&lt;span lang="EN-US" style="font-size: 10pt; font-family: Arial;"&gt;&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p style="margin: 0cm 0cm 0pt;" class="MsoNormal"&gt;&lt;span lang="EN-US" style="font-size: 10pt; font-family: Arial;"&gt;84 The Remains of the Day - Kazuo Ishiguro &lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p style="margin: 0cm 0cm 0pt;" class="MsoNormal"&gt;&lt;b style=""&gt;&lt;span lang="EN-US" style="font-size: 10pt; font-family: Arial;"&gt;85 Madame Bovary - Gustave Flaubert &lt;/span&gt;&lt;/b&gt;&lt;span lang="EN-US" style="font-size: 10pt; font-family: Arial;"&gt;&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p style="margin: 0cm 0cm 0pt;" class="MsoNormal"&gt;&lt;st1:metricconverter productid="86 A" w:st="on"&gt;&lt;i style=""&gt;&lt;span lang="EN-US" style="font-size: 10pt; font-family: Arial;"&gt;86 A&lt;/span&gt;&lt;/i&gt;&lt;/st1:metricconverter&gt;&lt;i style=""&gt;&lt;span lang="EN-US" style="font-size: 10pt; font-family: Arial;"&gt; Fine Balance - Rohinton Mistry &lt;/span&gt;&lt;/i&gt;&lt;span lang="EN-US" style="font-size: 10pt; font-family: Arial;"&gt;&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p style="margin: 0cm 0cm 0pt;" class="MsoNormal"&gt;&lt;b style=""&gt;&lt;span lang="EN-US" style="font-size: 10pt; font-family: Arial;"&gt;87 &lt;st1:city w:st="on"&gt;&lt;st1:place w:st="on"&gt;Charlotte&lt;/st1:place&gt;&lt;/st1:city&gt;'s Web - EB White &lt;/span&gt;&lt;/b&gt;&lt;span lang="EN-US" style="font-size: 10pt; font-family: Arial;"&gt;&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p style="margin: 0cm 0cm 0pt;" class="MsoNormal"&gt;&lt;i style=""&gt;&lt;span lang="EN-US" style="font-size: 10pt; font-family: Arial;"&gt;88 The Five People You Meet In Heaven - Mitch Albom &lt;/span&gt;&lt;/i&gt;&lt;span lang="EN-US" style="font-size: 10pt; font-family: Arial;"&gt;&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p style="margin: 0cm 0cm 0pt;" class="MsoNormal"&gt;&lt;b style=""&gt;&lt;span lang="EN-US" style="font-size: 10pt; font-family: Arial;"&gt;89 Adventures of Sherlock Holmes - Sir Arthur Conan Doyle &lt;/span&gt;&lt;/b&gt;&lt;span lang="EN-US" style="font-size: 10pt; font-family: Arial;"&gt;&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p style="margin: 0cm 0cm 0pt;" class="MsoNormal"&gt;&lt;span lang="EN-US" style="font-size: 10pt; font-family: Arial;"&gt;90 The Faraway Tree Collection - Enid Blyton &lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p style="margin: 0cm 0cm 0pt;" class="MsoNormal"&gt;&lt;b style=""&gt;&lt;span lang="EN-US" style="font-size: 10pt; font-family: Arial;"&gt;91 Heart of Darkness - Joseph Conrad &lt;/span&gt;&lt;/b&gt;&lt;span lang="EN-US" style="font-size: 10pt; font-family: Arial;"&gt;&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p style="margin: 0cm 0cm 0pt;" class="MsoNormal"&gt;&lt;b style=""&gt;&lt;u&gt;&lt;span lang="EN-US" style="font-size: 10pt; font-family: Arial;"&gt;92 The Little Prince - Antoine De Saint-Exupery &lt;/span&gt;&lt;/u&gt;&lt;/b&gt;&lt;span lang="EN-US" style="font-size: 10pt; font-family: Arial;"&gt;&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p style="margin: 0cm 0cm 0pt;" class="MsoNormal"&gt;&lt;span lang="EN-US" style="font-size: 10pt; font-family: Arial;"&gt;93 The Wasp Factory - Iain Banks &lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p style="margin: 0cm 0cm 0pt;" class="MsoNormal"&gt;&lt;span lang="EN-US" style="font-size: 10pt; font-family: Arial;"&gt;94 Watership Down - Richard Adams &lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p style="margin: 0cm 0cm 0pt;" class="MsoNormal"&gt;&lt;st1:metricconverter productid="95 A" w:st="on"&gt;&lt;span lang="EN-US" style="font-size: 10pt; font-family: Arial;"&gt;95 A&lt;/span&gt;&lt;/st1:metricconverter&gt;&lt;span lang="EN-US" style="font-size: 10pt; font-family: Arial;"&gt; Confederacy of Dunces - John Kennedy Toole &lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p style="margin: 0cm 0cm 0pt;" class="MsoNormal"&gt;&lt;st1:metricconverter productid="96 A" w:st="on"&gt;&lt;span lang="EN-US" style="font-size: 10pt; font-family: Arial;"&gt;96 A&lt;/span&gt;&lt;/st1:metricconverter&gt;&lt;span lang="EN-US" style="font-size: 10pt; font-family: Arial;"&gt; Town Like Alice - Nevil Shute &lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p style="margin: 0cm 0cm 0pt;" class="MsoNormal"&gt;&lt;i style=""&gt;&lt;span lang="EN-US" style="font-size: 10pt; font-family: Arial;"&gt;97 The Three Musketeers - Alexandre Dumas &lt;/span&gt;&lt;/i&gt;&lt;span lang="EN-US" style="font-size: 10pt; font-family: Arial;"&gt;&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p style="margin: 0cm 0cm 0pt;" class="MsoNormal"&gt;&lt;b style=""&gt;&lt;span lang="EN-US" style="font-size: 10pt; font-family: Arial;"&gt;98 Hamlet - William Shakespeare &lt;/span&gt;&lt;/b&gt;&lt;span lang="EN-US" style="font-size: 10pt; font-family: Arial;"&gt;&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p style="margin: 0cm 0cm 0pt;" class="MsoNormal"&gt;&lt;span lang="EN-US" style="font-size: 10pt; font-family: Arial;"&gt;99 Charlie and the Chocolate Factory - Roald Dahl &lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p style="margin: 0cm 0cm 0pt;" class="MsoNormal"&gt;&lt;i style=""&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; font-family: Arial;"&gt;100 Les Miserables - Victor Hugo&lt;/span&gt;&lt;/i&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; font-family: Arial;"&gt;&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p style="margin: 0cm 0cm 0pt;" class="MsoNormal"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; font-family: Arial;"&gt;&amp;nbsp;&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p style="margin: 0cm 0cm 0pt;" class="MsoNormal"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; font-family: Arial;"&gt;Wnioski&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p style="margin: 0cm 0cm 0pt;" class="MsoNormal"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; font-family: Arial;"&gt;Przeczytałam: 47/100&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p style="margin: 0cm 0cm 0pt;" class="MsoNormal"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; font-family: Arial;"&gt;Mam zamiar: 19/100&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p style="margin: 0cm 0cm 0pt;" class="MsoNormal"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; font-family: Arial;"&gt;Nie jest źle, ale mogłoby być lepiej. Trzeba się wziąć w garść i zacząć nadrabiać zaległości.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p style="margin: 0cm 0cm 0pt;" class="MsoNormal"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; font-family: Arial;"&gt;&lt;o:p&gt;&amp;nbsp;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/u2:p&gt;&lt;/span&gt;</content>
  </entry>
  <entry>
    <id>urn:lj:livejournal.com:atom1:nerejda:1902</id>
    <link rel="alternate" type="text/html" href="http://nerejda.livejournal.com/1902.html"/>
    <link rel="self" type="text/xml" href="http://nerejda.livejournal.com/data/atom/?itemid=1902"/>
    <title>"Portret Doriana Graya" Oscar Wilde</title>
    <published>2008-06-27T11:17:02Z</published>
    <updated>2009-01-31T03:11:21Z</updated>
    <category term="książki"/>
    <category term="oscar wilde"/>
    <content type="html">&lt;br /&gt;&amp;quot;Nie ma książek moralnych albo nie moralnych. Są książki napisane dobrze lub źle. Nic więcej&amp;quot; * &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ostatnio miałam przyjemność przeczytać jeden z utwor&amp;oacute;w Oscara Wilde'a. Gdy wreszcie po długich i żmudnych poszukiwaniach, tudzież jak ktoś woli sterroryzowaniu biednej bibliotekarki i znajomych, udało mi się zdobyć &amp;quot;The Picture of Dorian Gray&amp;quot; i od razu zasiadłam do lektury. Z racji tego, że trudno przejść obojętnie obok takiej książki, spr&amp;oacute;buję pokr&amp;oacute;tce wyjaśnić, dlaczego tak mnie poruszyła.&amp;nbsp;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a name="cutid1"&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Tekst może nie najłatwiejszy w odbiorze, mn&amp;oacute;stwo powiązań, odnośnik&amp;oacute;w, chwilami ciężko się połapać, trzeba też znać choć w minimalnym stopniu francuski albo trzymać pod rękę słownik, ale nie o tym rzecz. Napisany zwięzłym, błyskotliwym stylem stanowi prawdziwe wyzwanie intelektualne. To od czytelnika zależy, ile zrozumie. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dla jednych będzie to książka o stopniowej degeneracji duszy człowieka - tytułowego bohatera - Doriana Graya. Ktoś inny odkryje korelacje między sztuką a ludzką świadomością albo historię o przekraczaniu granic moralności, lub też o namiętności zrodzonej z nieokiełznanej acz subtelnie pobudzanej przez lorda Harry'ego namiętności, kt&amp;oacute;ra w efekcie doprowadzi do tragedii. Ktoś inny uświadomi sobie, w jaki spos&amp;oacute;b drobiazgi wpływają na życie lub jak daleko jest gotowy posunąć się morderca, by ukryć swe zbrodnie. Homofoby niewątpliwie zauważą wątek homoseksualny. Historia miłości przewija się przez cały utw&amp;oacute;r, zmuszając do brutalnej refleksji, że to uczucie jest&amp;nbsp;tylko ślepym zaślepieniem, silnym, lecz chwilowym.&amp;nbsp;Bazyli, Dorian, Sybilla odkrywają, jakie cierpienia przynosi idealizacja obiektu ich uczuć i jak łatwo niszczeją złudzenia. Wilde stawia liczne tezy, odwołując się do podświadomości, żąda, by choć przez chwilę zastanowić się nad sensem sztuki jako sumienia ludzkiego bytu. Pyta, jak daleko można posunąć się w zabawie cudzym życiem. Ukazuje wszystko to, co człowiek chciałby ukryć lękając się prawdy. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Kunszt, z jakim posługuje się angielski pisarz może zachwycać. Książka jest daleka od banalności, jakimi karmią nas wsp&amp;oacute;łcześni autorzy powielający stare schematy. Jej siła i atrakcyjność zawiera się w emocjach, niepokojących pytaniach, z jakimi zostawia czytelnika i temacie.&amp;nbsp; &lt;br /&gt;Motyw obrazu jest bardzo intrygujący, wielu p&amp;oacute;źniejszych pisarzy z niego korzysta.&amp;nbsp;Ponieważ na portrecie odbijają swoje piętno wszystkie zbrodnie&amp;nbsp;i niegodziwości Doriana, on sam pozostaje ciągle niezwykle piękny. Zatem to, co piękne, nie musi być wcale dobre. Czasami może być wręcz przeciwnie - piękno może skrywać największe występki i najbardziej odrażające czyny. &lt;br /&gt;R&amp;oacute;wnież&amp;nbsp;wątek narcyza zmusił mnie do chwili przemyśleń.&amp;nbsp;Bo ile można wpatrywać się w sw&amp;oacute;j obraz, kt&amp;oacute;ry z każdym złym uczynkiem brzydnie? Fascynacja odbiciem własnej niegodziwości na obrazie pachnie mi szaleństwem i niezłym skrzywieniem osobowości. &lt;br /&gt;Koncepcja sztuki jako dzieło niezależne od wszelkich zasad i reguł rządzących światem, gdzie moralność nie ma wpływu na odbi&amp;oacute;r utworu. Teza o odrębności sztuki. &lt;br /&gt;Problem sensu życia, wyboru drogi życiowej oraz jak wpływają na przyszłość człowieka spotykani ludzie, jak bardzo potrafią nas zmienić. &lt;br /&gt;Jednak dla mnie najbardziej ciekawa jest postawa Harry'ego, kt&amp;oacute;ry ceniąc piękno i młodość Doriana, świadomie je niszczy w imię dążenia do doskonałości. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zapomniałabym napisać,&amp;nbsp;o czym tak właściwie jest książka. Pozwolę sobie zacytować Anę, kt&amp;oacute;ra poleciła mi ją. Nawiasem m&amp;oacute;wiąc, stokrotne dzięki. &lt;br /&gt;&amp;quot;Na p&amp;oacute;ł alegoryczna powieść inspirowana wątkami satanistycznymi i motywem faustycznym, jest opowieścią o człowieku, kt&amp;oacute;ry, chcąc zachować wieczną młodość i pozostać niezmiennie piękny, staje się po prostu zły. W powieści niszczeje i starzeje się postać na obrazie, żywy Gray korzysta z uciech życia, szokując wszystkich kolejnymi skandalami, gł&amp;oacute;wnie jednak tym, że mimo wewnętrznej pustki i amoralności zewnętrznie pozostaje idealnie piękny i czysty.&amp;quot; &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Naprawdę polecam! &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;* Fragment przedmowy, tłumaczenie własne. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;PS: Właśnie przeczytałam biografię O. Wilde'a. Naprawdę mi go szkoda, jak skończyła się cała historia jego procesu. Szokujące i paradoksalne, jak szybko słynny pisarz z dnia na dzień zmienił się w anonimowego więźnia.</content>
  </entry>
</feed>
